przystajnik

Monthly Archives: Grudzień 2014

Więcej pary w Ubuntu 12.04/14.04

Steamowi gracze na swoim stanowisku całodobowym nie potrzebują całego systemu operacyjnego, który marnuje tylko zasoby maszyny na niepotrzebne komponenty typu panel, menadżer plików, itp. Dlatego Valve stworzyło projekt odpowiednio skrojonego SteamOS, a jednym z jego elementów jest sesja która po zalogowaniu się użytkownika ogranicza się jedynie do wyświetlenia klienta Steam w trybie pełnego okna. Bo czego wytrawnym graczom potrzeba więcej…

2014 – rok w którym panował Linux

Kolejny rok Linuksa za nami. Jak bardzo ten termin nie byłby wyśmiewany, to nie da się ukryć, że w roku 2014 wokół Linuksa działo się dużo, choć oczywiście z wiadomych względów marketingowych nie nastąpiło odwrócenie propocji w liczbie używanych rozwiązań desktopowych. Jednak o Linuksie pisało się nawet w mediach mainstreamowych, w skali Europy coraz głośniej było o wdrażanych w administracji rozwiązaniach opensource a na naszych desktopach pojawiło się jeszcze więcej gier i nowych programów. Nie bez znaczenia są też komercyjne „linuksowe” produkty docierające do przeciętnego odbiorcy, bo w końcu to też stanowi o skali adaptacji danego rozwiązania. Rok Linuksa to nie jest jednorazowy cud oczekiwany, to stan umysłu, materii i niekończącego się postępu.

Terminal pogryzł człowieka: bmon

Ciekawość ludzka nie zna granic. Również przy komputerze nasz wścibska natura zapełnia nam czas podglądaniem przeróżnych statystyk, wykresów i innych informacji bez większego wpływu na losy ludzkości. Niemniej, niewiele moglibyśmy analizować, gdyby nie odpowiednie programy podające nam w czytelnej formie przeróżne dane. Oczywiście prawdziwi twardziele do tych celów wykorzystują terminal, a jeżeli terminal to dlaczego by nie bmon – niewielki ale zasobny w informacje program wyświetlający na żywo statystki danych tłoczonych z internetu do naszych komputerów (i vice versa). Innymi słowy – monitoruje on połączenia sieciowe.

Weekend z dystrybucją: ROSA R5 Desktop Fresh

rosalinux

Niezbadane są ścieżki historii, gdy zmierzch jednej dystrybucji oznacza narodziny kilku innych a jedna z nich staje się fundamentem kolejnej, mianującej się moralnym spadkobiercą tego, od czego wszystko się zaczęło. Tak skomplikowana historia wygenerowała się, gdy z peletonu odpadła Mandriva Linux (dawny Mandrake Linux) a w jej miejsce pojawiły się Mageia, PCLinuxOS, OpenMandriva Lx oraz ROSA Linux.

Natron 1.0.0 i kompozycje ustabilizowane

natron

Jeżeli ktoś marzy o karierze speca od montowania filmowych efektów specjalnych, to nieco posmutnieje po przeglądnięciu fachowej oferty programowej dla tej branży. Raz, że jedynym reprezentantem tego gatunku w wersji dla Linuksa jest program Nuke, to dwa – cena Nuke Studio wyrywa z butów nieprzygotowanych na taką inwestycję w swoje umiejętności. Pomijając fakt, że Nuke stał się branżowym standardem, wiele osób chciałoby najpierw podszkolić i wypróbować swoje umiejętności i dopiero wtedy wydawać konkretną sumę wpisowego do branżowej elity. Do tej pory Linux cierpiał z powodu braku eleganckiego edytora kompozycji, aż do momentu narodzi projektu Natron i jego najnowszej wersji stabilnej 1.0.0.

PKW powinno zamówić system na Słowacji?

Jak przebiegały od strony technicznej wybory samorządowe w Polsce w 2014 roku, każdy chyba wie. Totalny blamaż systemu informatycznego zamówionego za niemałe pieniądze przez PKW na trzy miesiące przed terminem wyborów. Jak zwykle pokrętna myśl biurokratyczna wzięła górę nad praktyką, trzeźwą oceną sytuacji oraz spójną wizją całego systemu. Nikomu nie dały do myślenia przykłady z lat wcześniejszych, gdzie topiono pieniądze w zamknięte rozwiązania i samowolnie zatrzaskiwano się w pułapce producenta oprogramowania. Bo któż bogatemu krajowi zabroni topić pieniądze podatników w betonowych mauzoleach lub wysyłać je do korporacji zza wielką wodą. Być może system stworzony dla PKW nosi jakieś namiastki wizjonerskiego planowania, niemniej wszystko poszło jak zawsze. Tymczasem u naszych południowych sąsiadów wybory samorządowe 29 listopada przebiegły bez większego rozgłosu. Tamtejszy Urząd Statystyczny Republiki Słowackiej stworzył scentralizowany system liczenia głosów, zbudował swoją wersję Ubuntu 12.04, nagrał ową wersję na nośniki USB i rozdał komisjom.

Java, Infinality i inne fonty

openjdk_infinality

Historia usprawniania metod renderowania fontów w Linuksie ma już wieloletnią tradycję i zdążyła obrosnąć w legendy. Wiele osób nie może patrzeć na domyślną jakość fontów w niektórych dystrybucjach, inni uważają je za całkiem ok, a jeszcze inni stawiają ponad to, co można zobaczyć na wiodącym systemie. Ile odbiorców tyle gustów, niemniej jedno można powiedzieć – najładniej i najprzyjemniej prezentują się fonty w Ubuntu. Wiele innych dystrybucji wspomaga stylistykę renderowania fontów projektem Infinality (który jest de facto zestawem łatek), a niektórzy użytkownicy uważają wręcz, że również w Ubuntu Infinality potrafi poprawić co nieco. Jedno jest pewne – Infinality doskonale sprawdzi się również dla programów w Javie, a dokładniej OpenJDK.

Terminal pogryzł człowieka: hollywood

Któż z nas nie marzył by zostać nieuchwytnym hackerem, wymykającym się pościgom w wirtualnej rzeczywistości, omijającym zastawionego na niego firewalle, łamiącym w mgnieniu oka hasła i zabezpieczenia. Jednak jest jak jest i jedyne co pozostaje większości nam, to dobra mina do nudnej gry w rzeczywistość. Choć nie do końca, bo za pomocą odpowiednich narzędzi można przez chwilę wzbudzić nutkę zdziwienia u podglądających ekran naszego komputera. Na ich potrzeby możemy odtworzyć rolę rzeczonego hackera rodem z Hollywood, a jak z Hollywood – to z uruchomionym na komputerze programem hollywood.

Taktyka niekończących się poprawek – digiKam 4.6.0

Być może digiKam jest na tyle dojrzałym i kompletnym projektem, że twórcom nie pozostaje nic innego, jak tylko łatać wykryte ew. błędy. Może jednak przed kolejnym wzbogaceniem go o nowe możliwości chcą perfekcyjnie uporządkować i ustabilizować kod. Tak czy owak, w kolejnym wydaniu digiKam 4.6.0 na liście zmian znajdziemy głównie poprawki, usprawnienia i naprawione błędy. Naprawiano głównie edytor obraz oraz obsługę kolejki wsadowej

Linux Mint 17.1 z Xfce i KDE

mintkde

Po długo oczekiwanej aktualizacji cynamonowego Minta 17 do wersji Mint 17.1, podobnej atrakcji mogą spodziewać się użytkujący Minta 17 w wersjach ze środowiskiem Xfce i KDE. Gwoli przypomnienia, Mint 17.1 jest odpowiedzią na męczące instalowanie co pół roku nowej wersji używanej dystrybucji (opartej na Ubuntu). Dlatego twórcy uskutecznili nowy plan rozwoju i dzielnie trwają na bazowej wersji LTS 14.04 (pomimo premiery 14.10) i rozwijają jedynie specyficzne dla Minta narzędzia, dbając jednocześnie o integralność całości. Tym sposobem niedługo możemy spodziewać się rzeczonego zintegrowania z nowym Mintem środowisk Xfce i KDE.

Od pomysłu do Gravit RC1

gravit

Często siedzą w nas takie pomysły, że tylko programów do ich zwizualizowania brak. W kwestii cyfrowego odzwierciedlania naszych wizji Linux ma do zaoferowania kilka programów, niemniej dopiero Gravit RC1 głośno deklaruje swoje konkretne przeznaczenie. Ten program o burzliwej przeszłości to wektorowy edytor do szeroko pojętego projektowania, a którego twórcy reklamują jako połączenie Freehand oraz Fireworks – rozwiązań znanych z wiodącego systemu.

XnViewMP 0.71 w przedświątecznej odsłonie

xnviewmp071

Chyba niewielu osobom trzeba drobiazgowo przedstawiać ten zamknięty, ale fenomenalny program do przeglądania wszelakich grafik pod Linuksem (i nie tylko). XnViewMP 0.71 to multiplatformowe rozwinięcie jednoplatformowej wersji XnView. Program sukcesywnie uzupełnia swoje możliwości w stosunku do pierwowzoru i ciężko obecnie wskazać jakieś ogromne różnice (poza jedną decydującą – XnView nie zadziała pod Linux, a XnViewMP i owszem). 500 obsługiwanych formatów, sprawne odczytywanie plików RAW, tworzenie kolekcji, katalogowanie, tagowanie, opisywanie, wstępna obróbka, obróbka wsadowa i wiele innych funkcji czyni z tego programu godnego polecenia przewodnika w poruszaniu się pomiędzy naszymi zdjęciami.

Translate »