przystajnik

Monthly Archives: Kwiecień 2013

Lightworks Beta 11.1.h do pobrania

lightworks-14 Jeśli pominąć komunały typu ‚lepiej późno, niż wcale’, to po prostu wypada odetchnąć po bez mała kilkuletnich oczekiwaniach. Zapowiadany od dłuższego czasu nieliniowy edytor wideo Lightworks, niemal obłożony anatemą przez społeczność opensource, dziś po raz pierwszy został udostępniony w wersji Beta gawiedzi linuksowej. Los Lightworks stanął pod znakiem zapytania, gdy twórcy programu najpierw zadeklarowali wolę otwarcia źródeł, by następnie zastąpić tę zapowiedź obietnicą darmowej wersji dla wszystkich systemów. Koniec końców, ten – nie bójmy się tego słowa – profesjonalny edytor wideo dostępny będzie w zupełnie darmowej wersji, uproszczonej o obsługę niektórych kodeków, oraz płatnej – w pełni wyposażonej.

Poinstalacyjne usprawnianie Ubuntu 13.04

Zrób to sam Premiera, premiera i po premierze. Ubuntu 13.04 stało się faktem, a teraz czas na konfrontację tego faktu z prozą codziennego użytkowania. Choć po świeżej instalacji system wygląda świetnie, imponuje szybkością działania, a niekiedy czyta w myślach użytkowników, to jednak nadal możemy chcieć mieć coś do powiedzenia. Dlatego poniżej parę szybkich uwag – czego nie ma po instalacji, a co przydaje się przestawić, dostawić lub zainstalować.

Ubuntu 13.04 – dwa dni po

Ubuntu Szum medialny od paru tygodni narastał i nie mogło to wszystko zakończyć się inaczej. Ubuntu 13.04 zostało wydane, rządni nowości użytkownicy rzucili się na serwery by pobrać pachnące nowością obrazy ISO, a w sieci ruszyła kampania dyskusji, wywiadów i porównań – ‚czy Ubuntu 13.04 to najlepsze wydanie od dawien dawna’. Choć o ocenie końcowej zadecydują gusta i przyzwyczajenia, to od momentu obrania przez Canonical nowej ścieżki (Unity), 13.04 jest najsprawniejszym wydaniem. Unity tężeje i nabiera cech środowiska w którym niewiele chce się zmieniać po świeżej instalacji, system stara w każdym względzie zaspokoić oczekiwania przeciętnego użytkownika. No i są też ładne tapety.

GIMP – czego nie wiedziałeś o programie

gimp-logo Gorzka prawda głosi, że wieloletni balast rozwojowy edytora GIMP przysporzył mu sporo złej prasy. Wiele osób wiesza na nim psy, z racji niekończącego się oczekiwania na zaimplementowanie przeróżnych rozwiązań w tym wiodącym linuksowym edytorze grafiki. Całe rzesze profesjonalistów reagują na nazwę GIMP niemal alergicznie. Tymczasem w rzeczywistości której nie jesteśmy niekiedy świadomi, edytor ten służy utalentowanym osobom do osiągania nieoczekiwanych efektów. Zamiast narzekać, oni wykorzystują w 100% to co już teraz potrafi GIMP. I tylko szkoda, że nie zawsze jesteśmy świadomi narzędzi wykorzystywanych przez fotografów takich jak Rosie Hardy.

O dostęp nasz i wasz – Tuxcat 5.0

tuxcut Nie zawsze mamy możliwość ukrycia się za naszym domowym routerem oddzielającym nas od złej strony internetu. A szczególnie podczas obcowania w konglomeracie sieci lokalnej możemy trafić na bardziej lub mniej zorientowanych żartownisiów, którzy mogą spróbować robić brzydkie rzeczy przy np. pomocy techniki zwanej Arp Spoofing. I nie ma tu do rzeczy nic z legendarnej odporności Linuksa na wirusy, script kiddie i podobne atrakcje – ARP Spoof to atak w stosunkowo niskiej warstwie sieci i oprogramowanie na komputerze ma niewiele do powiedzenia. Poza programem Tuxcut.

HotShots i 1.0.0 strzałów zza monitora

hotshots Programów wykonujących zrzuty ekranu nigdy mało, a HotShots 1.0.0 to najnowszy reprezentant dziedziny hedonistycznego nurzania się w pięknie naszych pulpitów. Gdyby jednak ten program potrafił wykonywać tylko graficzny zapis obrazujący nasze biurko, nie odróżniałby się od setek innych tego typu przeznaczenia. Ale HotShots posiada jeszcze wbudowany edytor, za pomocą którego możliwe będzie przeobrażenie zwykłego screenshota w naukową klatkę pełnometrażowego screencasta.

Czytanie w miłym towarzystwie QuiteRSS

quiterss_logo_e Wszyscy wielbiciele nagłówków RSS mają swoje ulubione programy do szybkiej nawigacji pomiędzy wiadomościami. Jednakże, nie każdemu dostępne czytniki przypadają do gustu, a przymus wolności wyboru w dzisiejszych czasach to niemal podstawowe prawo jednostki. W myśl tego, jak i stwierdzenia ‚że od przybytku głowa nie boli’, warto skonstatować fakt istnienia czytnika QuiteRSS, niemal bliźniaczego w stosunku do popularnego Liferea, jednak różniącego się w kilku kwestiach.

Converseen 0.6 w roli guru interpolacji

converseen_logo Nikt się nie spodziewa dnia ani godziny, gdy nagle przyjdzie mu zmienić wymiary kilkunastu zdjęć, przy okazji zmieniając ich format, a nieraz i ułożenie treści zdjęcia względem widza. W takich szykowanych przez życie krytycznych momentach warto mieć pod ręką solidne narzędzie, które zaoszczędzi nam czasu, nerwów i przeglądania internetu w poszukiwaniu ‚takiego czegoś’. Na dodatek, gdy pokaz siły i naszego opanowania odbywa się przed szeroką, rodzinną publicznością, zyskujemy parę punktów prestiżu (jak i sam Linux, w którym wszystko jest takie proste). Osobiście na wypadek takich okoliczności trzymam pod ręką między innymi program Converseen, o którym wypada dodać, że doczekał się dziś wersji 0.6.

Łowca klonów dupeGuru PE

dgpe_logo_big Przez te wszystkie dni i miesiące wypełnione obróbką zdjęć, zapełniamy swoje dyski kadrami oryginalnymi, wywołanymi do pożądanej postaci, wywołanymi do jeszcze bardziej pożądanej postaci, albo wywołanymi w pięciu wariantach, z przesuniętym na nieskończoność terminem wyboru tego najlepszego. Innymi słowy, zaśmiecamy sobie foldery takimi samymi zdjęciami różniącymi się niekiedy tylko zmienionym balansem bieli, jakością, czy innymi niuansami. Dyscyplina utrzymania porządku nie zawsze idzie w parze z emocjonującym szałem tworzenia, dlatego w godzinach zadumy nad kwestią ‚I kto to wszystko teraz posegreguje’, warto wspomóc się specjalistą od powtórzonych ujęć – za przeproszeniem, dupeGuru PE.

Trisquel GNU/Linux w zaklętym kręgu wolności

trisquel_logo Na ile jesteśmy w stanie trzymać się zasad, nawet jeżeli wydają się wołaniem na puszczy? Segreguj odpadki, unikaj GMO, przestrzegaj przepisów ruchu drogowego, pomagaj starszym… Brzmi to wszystko niegroźnie, ale ile z tych rzeczy bierzemy pod uwagę pędząc od świtu do zmierzchu przez życie. A na dokładkę, siedząc przy komputerze jesteśmy zachęcani do wolności pod sztandarem Free Software Foundation i Richarda Stallmana. Przed oczami staje nam wolność w okowach siermiężnych dystrybucji, chałupniczo posklejane w całość ale z zachowaniem wytyczych FSF. Do momentu, gdy bliżej przyjrzymy się Trisquel GNU/Linux.

Smart Image Denoiser – szumobójca do wynajęcia

sid_logo2 Wśród wielu poważnie wyglądający linuksowych aplikacji do obróbki grafiki (Darktable, Photivo, RawTherapee), małe programiki dedykowane konkretnemu rozwiązaniu stanowią rzadkość i niemal ciekawostkę. Dlatego też warto przychylnym okiem spojrzeć na Smart Image Denoiser, bo choć jest programem płatnym (6 euro), to efektownie rozprawia się z szumem na zdjęcia a na dodatek jest naszym rodzimym produktem. A wiadomo, że tylko to co polskie nam nie szkodzi, a SID z pewnością będzie ułatwieniem dla osób które nie mają zacięcia do przedzieranie się przez opcje wymienionych wcześniej programów.

Tamanoir – pies na kurz

tamanoir-desktop Upstrzone skazami cyfrowe kadry nie wpisują się w ogólnie przyjętą definicję estetyki – za wyjątkiem, gdy taki środek przekazu przyjął autor. Niemniej, każdy kto często wymienia obiektywy przy aparacie, ten wie jak kurz i pył lubią matrycę. I jak to potem wygląda na zdjęciach. Ale też i osoby skanujące archiwalne materiały (klisze, odbitki) często borykają się z problemem wszechobecnych drobin. Można sterylizować pomieszczenia i stosować niemal paranoiczne zasady czystości, ale nie zawsze jest to możliwe. Koniec końców i tak spotykamy się z paprochami na etapie obróbki komputerowej. I możemy walczyć z nimi ręcznie, albo zdać się na automatykę jaką oferuje niepozorny Tamanoir.

Translate »