przystajnik

Monthly Archives: Listopad 2012

WiFi Guard i co siedzi w sieci

Większość z nas z zapartym tchem obserwuje walkę Anonymous z siłami kapitalistycznej hegemonii, zapominając przy tym, że w drodze do wyzwolenia my też możemy się stać mimowolnym klockiem w układance. Lub wystąpić w charakterze łosia, tudzież jelenia, któremu ktoś podkrada internet z domowego rutera WiFi. Bezpieczeństwo tej niewielkiej skrzyneczki opiera się w gruncie rzeczy tylko o nasze hasło admina (ile to raz nawet nie zmienione z fabrycznego) i obecny stan rozpracowania protokół szyfrujących transmisję bezprzewodową. Innymi słowy – niczego nie można być pewnym. Dla uspokojenia można wytoczyć ciężkie armaty i kontrolować, co nam w sieci i na ruterze się pojawia (Snort, Wireshark), ale większość pewnie wybierze prostsze rozwiązania, takie jak WiFi Guard.

365 kadrów na rok z gTimelapse

Łapanie kadrów na czas to zajęcie może i dziwaczne, ale efekty późniejszego ich wykorzystania wszystkich zachwycają. Jednak w celu ułatwienia sobie życia i osiągnięcia odpowiedniej jakości, technika poklatkowa (timelapse) wymaga użycia oprogramowania które cały ten proces unowocześni. I o ile tradycjonaliści będą się upierali przy tym, że Linux i jego skrypty w trybie tekstowym są do tego stworzone (sekwencyjne wykonywanie zdjęć co jakiś czas i późniejsze klejenie w wideo), to warto uczynić drobny krok z duchem czasu i zerknąć na ofertę programów nie mniej użytecznych niż pętla w Bashu. A jedną z takich aplikacji jest gTimelapse, program może i leciwy, ale po lekkim liftingu nadal umożliwiający wykonywanie sekwencji zdjęć oraz kontrolę sprzężonego z komputerem aparatu fotograficznego.

Kolejne stadium Darktable 1.1

Chyba nie ma osoby która wykorzystuje Linuksa do wywoływania i obróbki zdjęć, a jednocześnie nie słyszała o programie Darktable. Ten kapitalny program już na początku swojego rozwoju zapowiadał spełnienie marzeń fotografów zmagających się z plikami RAW. Utrzymując świetne tempo rozwoju, Darktable dotarł do wydanej wczoraj wersji 1.1 i podczas przeglądania listy nowości, dłonie same zrywają się do gromkich braw.

Maya jak Nadia, czyli backporty nowości z Minta 14

Pomimo udostępnienia dystrybucji Linux Mint 14, nie wszyscy użytkownicy ochoczo wpadli w ramiona Nadii sygnującej tę wersję. Wielu zżyło się z wydaniem Mint 13 Maya (opartym bądź co bądź o Ubuntu LTS), a poza tym jeżeli coś działa, to po co zmieniać. Jednak świat kroczy energicznie naprzód i tym samym w Nadii nie do pogardzenia są udoskonalenia markowych elementów Minta – MDM, Cinnamon, Nemo i Mate. Lecz wraz z serią backportów tych komponentów, Maya ma szansę na drugą młodość…

Koncert na dwa pecety i jeden laptop

Rzecz nie będzie bynajmniej o muzyce, jak sugeruje tytuł, ale o zaprzęgnięciu do współdziałania sprzętu komputerowego porozrzucanego w obrębie naszego wzroku. Jak sugeruje propaganda sukcesu, naród się bogaci, a tym samym nie dziwi już użytkowanie w domu dowolnej liczby laptopów lub komputerów stacjonarnych, albo jednego i drugiego na raz. Idąc tym tropem dalej i kierując się w stronę cyber-romantycznej wizji postaci otoczonej monitorami, rodzi się pytanie – aby korzystać z tego całego dobrodziejstwa, kto będzie co chwilę przeskakiwał z klawiatury na klawiaturę i z myszki na touchpad? To niewygodne. Owszem, dopóki nie zainstaluje się programu Synergy.

Sterowniki eksperymentalne wprost z repozytorium

Zapowiedziana współpraca Valve (twórcy Steama) i Canonical (twórcy Ubuntu) zaczyna powoli przynosić konkretne rozwiązania i wnioski. Wobec wybitnie rozrywkowego charakteru Steama nie powinno dziwić, że na pierwszy ogień postanowiono rozprawić się z obecnością w systemie odpowiednich sterowników graficznych. Takich na miarę naszych czasów, jak i wymagań stawianych przez komercyjne tytuły oferowane przez Steama.

Hugin 2012.0.0

Zupełnie znienacka i bez większego rozgłosu, na serwerach pojawiła się najnowsza wersja programu Hugin 2012.0.0 (choć poprzedzona trzema szybkimi wydaniami RC). Najnowsze wydanie tego świetnego programu do składania panoram może nie wnosi jakichś spektakularnych zmian, lecz jedno się nie zmienia – Hugin nadal łączy nasze zdjęcia w większą całość, robi to szybko i z dobrą jakością. I z wersji na wersję coraz dokładniej.

Elementary OS Luna Beta 1 – Linux, na jakiego czekaliśmy?

Choć to nadal wersja beta, elementary OS Luna Beta 1 daje już wyrazisty przedsmak tego, co nas czeka w wersji finalnej. Dystrybucja ta, w większości wyposażona niemal w same autorskie rozwiązania, ma stać się wyznacznikiem nowych standardów estetycznych biurkowego Linuksa. Czy kolejne wcielenie elementary OS Luna daje nadzieję na system taki, jakim chce go widzieć większość użytkowników?

Mozilla mówi: Shumway!

Kiedy Adobe ogłosiło zaprzestanie rozwoju FlashPlayera (oprócz poprawek bezpieczeństwa) w wersji dla systemów uniksowych (oprócz MacOS), w wielu domach strzeliły korki od szampanów. I nie były to domy entuzjastów systemów uniksowych. Lecz ponieważ cyfrowa natura nie znosi pustki, okazało się niedługo po tym ogłoszeniu, że Google we współpracy z Adobe uzbroiło swoją przeglądarkę Google Chrome w tzn. Pepper API, dzięki czemu ta przeglądarka zachowa ciągłość wydań FlashPlayera. Mozilla odrzuciła wdrożenie Pepper API i zostawiła na lodzie swoich użytkowników. Aż do teraz.

Potężny Simple Image Resizer 2.5.1

Choć ‚potężny’ w tytule znalazł się nieco z przekory, to program Simple Image Resizer znajduje się na doskonałej pozycji wyjściowej do ukoronowania go jako świetnego narzędzia do masowej zmiany i podstawowej obróbki zdjęć. Choć sama zmiana wymiarów fotografii nie wydaje się niczym szczególnym, to jeden fakt czyni SIR wyjątkowym – otóż w opcjach odnajdziemy zakładkę odpowiedzialną za wywoływanie plików RAW, które bez wytaczania armaty na wróble będziemy mogli tym programem masowo przerabiać – przy współudziale zainstalowanego dcraw.

Zabawa w ‚znajdź różnice’ z DiffImg

Ponieważ nigdy nie jest tak, żeby coś się nie przydało w podręcznej skrzynce z narzędziami, wieczni poszukiwacze doskonałości być może znajdą u siebie miejsce dla programu o nazwie DiffImg, który będzie w stanie wskazać nam różnice pomiędzy dwoma plikami graficznymi. Ta banalna funkcja, w pierwszym odruchu uznana przez wielu za bezużyteczną (jaki koń jest, wszak każdy widzi), po chwili namysłu może okazać się ciekawym uzupełnieniem kontroli jakości naszych zdjęć – wystarczy wspomnieć o możliwości sprawdzenia, czy nie przesadziliśmy ze stratną kompresją grafiki.

Translate »