przystajnik

Monthly Archives: Marzec 2008

Najszybsze GTK2 na świecie

Od dłuższego czasu nie dawało mi to spokoju. A konkretnie – jaki jest najsprawniejszy silnik rysujący elementy (widgets) GTK2.
Codzienna praktyka i optymalizacja wirtualnego miejsca pracy (rozrywki/nic nie robienia), dowiodła, że… Nie ma to jak tryb tekstowy i konsola. Jednak chęć zaimponowania innym powoduje, że owszem, używam, nawet często, wręcz non-stop, trybu graficznego.

I tu wracamy do tytułowego zagadnienia – dlaczego niektóre tematy GTK2 niemal rysują się na naszych oczach, a inne, *pstryk* i są na ekranie?

Winę można zrzucić na trzy ofiary – procesor, pamięć, karta graficzna. Niestety, pomny tego, że badziewny, bo badziewny, ale jednak interfejs w Windows 98, rysował się sprawnie na archaicznych konfiguracjach, pozostaje winę zrzucić na sam kod GTK2. Nie miejsce i czasu ku temu, by zastanawiać się, która ze składowych najbardziej się do tego przyczynia (libango? libcairo? libgtk2?). Faktem jest, że lepiej używać silnika/tematu GTK2 szybkiego. Dla własnej i obserwatorów satysfakcji.

I pewnie bym wykonał w tym celu serię pomiarów za pomocą gtkperf, gdyby nie to, że nie tylko ja jestem obarczony obsesją testowania. Tak, jakaś dobra wirtualna dusza wzięła ten temat całkiem niedawno na warsztat. Bez zbędnych ceregieli wykonała testy, których wynik poniżej prezentuję. Napomknę jeszcze, jakiego sprzętu używał testujący:

* Athlon64 3000+ @ 2300 Mhz
* 1 Gb RAM
* Nvidia 7600GT (169.09)
* ArchLinux with kernel: 2.6.24-zen3

Zatem, konfiguracja jak najbardziej na czasie i w zgodzie z obecnymi trendami (poza dystrybucją, jednakże :)).


wyniki

(polecam kliknąć w zestawienie wyników)

I jak się okazało, najsprawniej ‚rysuje się’ Xfce-stellar –> 6.93 sekundy, najwolniej Aurora –> 18.95 sekundy.
Używany obecnie przez mnie Rezlooks wykręcił równe 7.79 sekund. I tu po raz kolejny odkrywamy zbytnie zrzucanie odpowiedzialności (przez programistów) na sprzęt – u mnie ten sam Rezlooks rysował się przez 4.77 sekundy. Bo mam lepszy (CoreDuo2 2.13GHz, 1GB, Nvidia 6600, Debian).

I co z tych testów wynika? W zasadzie… Nigdy nie było tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej. Lecz minimalizm wystroju ekranu (aplikacji) nie każdemu musi się podobać, bo po to ktoś robi miodne tematy, żeby ktoś innych ich używał. I wtedy spotyka go zaskoczenie, bo responsywność interfejsu przeradza się w pobożne życzenia składane sobie przy okazji świąt. I o tym należy pamiętać wybierając temat i silnik GTK2.

Jestem ciekaw, jak na tym tle wypadana chwalone QT. Wiecie, że ja KDE używałem w sumie może z 8-16 godzin? Jakaś ukryta chęć ascetyzmu trzyma mnie przy środowiskach opartych o GTK 🙂

Uaktywnij konto BZ WBK 24

Skurczydraństwo, już czwarte mi przelazło pomiędzy nogami moich spamo-poczto-guardów. Klik, klik i Sylpheed ma je już w junk’u.

Szanowni bankowcy, konto uaktywniłem, proszę o wypisanie mnie z tej grupy dyskusyjnej.

Uaktywnij konto BZ WBK 24

Aby uaktywnic konto BZ WBK 24, nalezy kliknac ponizsze lacze i wprowadzic Numer karty
na wyswietlonej stronie w celu potwierdzenia BZ WBK 24.

Kliknij tutaj, aby uaktywnic konto

BZ WBK 24 mozesz rowniez potwierdzic, logujac sie do swojego konta BZ WBK 24 pod
adresem https://www.centrum24.pl/bzwbk24.html.

Dziekujemy za korzystanie z systemu BZ WBK 24!
Zespol BZ WBK 24.

Bank Zachodni WBK S.A.

ps. jakby ktoś nie do końca rozumiał – unikać takiej poczty jak tygodniowej wizyty mamusi Waszych żon. Od razu w kosz! (taki email, nie mamusię).

Lekko, lżej, LXDE

Niemal wszyscy posiadają dzisiaj nowoczesne komputery z gigabajtami pamięci i gigahercami tryskającymi spod maski procesora. Ci, którzy chodzą z nosem spuszczonym na kwintę jednak takiego komputera nie mają. Czy słabe zasoby ich maszyn liczących wykluczają ich poza nawias społeczeństwa informacyjnego? Zdecydowanie nie.

Wytłumaczę to na przykładzie moim i mojego małego notebooka.

Założenie

Zostaniemy panem i władcą naszego starego, zakurzonego komputerka, który nieśmiało mruga diodami. Wykorzystamy optymalnie jego możliwości i w tym celu zainstalujemy na nim lekkie środowisko graficzne. Tym razem w roli lekkiego środowiska wystąpi LXDE, w moim prywatnym rankingu objawienie paru ostatnich dni. Bo choć ten projekt istnieje już dość długo, od wersji obecnych daje się go z powodzeniem i bezproblemowo stosować. Co z innymi środowiskami? Gnome, KDE – wiadomo, to są potężni gracze, również poteżnie pożerający nikłe zasoby wątłych maszyn. Lekkie XFCE też sprawdza się w swojej lekkości dopiero od pewnej granicy sprzętowej. Minimalistyczny Fluxbox i pochodne? Rozmawiamy o środowisku w miarę dla ZU, gdzie większość rzeczy można sobie ustawić normalnymi konfiguratorami, bez zgłębiania tajników kilkustronicowych manuali o plikach konfiguracyjnych. I gdzie z komputera będzie mógł korzystać każdy, a nie tylko ktoś kto pojął filozofię i styl poruszania się po Fluxboxie.

Poniższy opis zakłada, że użytkownik ma pojęcie o poruszaniu się po systemie, pamięta o tym, że poza katalogiem domowym pliki edytujemy z prawami roota, potrafi użyć konsoli/terminala, używać dpkg, apt-get, itp (itp nie ma w repozytoriach… Taki żart.). Jeżeli te terminy kojarzą Ci się z przepisem na sałatkę warzywną, potraktuj ten opis jako nudny kawałek beletrystyki i nic nie ruszaj na swoim komputerze.

Lista komponentów

Mój mały notebook, jak pisałem, nie powala możliwościami jak na dzisiejsze czasy – procesor Celeron 1.1 Ghz, 256 MB pamięci (z tego osiem dla karty graficznej), dysk 10Gb 5400 RPM (udma3? 4?). Żachną się posiadacze komputerów z 128 MB pamięci i słabszymi procesorami. Ale na ich konfiguracji też można sprobować przygody z LXDE.

Nasze środowisko będzie składało się z następujących programów:
PCManFM – fenomenalny menadżer plików z możliwością wyświetlania ikon na pulpicie,
– LXPanel – panel projektu LXDE, urzekający prostotą, ale też bogactwem opcji,
– LXSession – zarządca sesji, obsługujący wyłączanie/wylogowanie/usypianie/hibernację/przełączenie użytkowników,
Openbox – lekki menadżer okien, na dodatek obdarzony sporymi możliwościami konfiguracyjnymi,
GPicView – prosta przeglądarka plików graficznych – ta jest naprawdę szybka,
– Leafpad – prosty edytor tekstu,
Mrxvt – malutki graficzny terminal, obsługujący zakładki,
– Gtk-chtheme – tym łatwo i bezboleśnie zmienimy wygląd aplikacji (temat GTK),
Xarchiver – pakuje i rozpakowuje archiwa.

Większość programów pokrywa się z tym, co polecają twórcy LXDE. W miejsce menadżera okien można użyć innego – być może nawet mniej łasego na naszą pamięć i moc komputera (IceWM, Fluxbox), ale traci się wtedy możliwość łatwej i szybkiej konfiguracji zachowań tegoż menadżera. Podobnie z przeglądarką grafiki, czy terminalem lub edytorem tekstu – te elementy każdy dobierze wg. własnego udpodobania i możliwości komputera.

Udrożnienie systemu

Jedyny szkopuł polega na tym, że LXDE nie pojawiło się jeszcze w repozytoriach. Listę pakietów należy pobrać ze strony i zainstalować ręcznie. Być może niektórzy będą chcieli je sobie skompilować, inni wykorzystają gotowe paczki .deb:

Debian:

http://people.linux.org.tw/~andrew/debian/

Ubuntu:

https://launchpad.net/~lxde/+archive

Ściągamy z podanych miejsc (podaję listę paczek wg. ich stanu dla Debiana) lxde, lxde-common, lxpanel, lxsession, pcmanfm. Resztę programów znajdziemy w repozytoriach (pcmanfm też tam jest, ale w starszej wersji) i można je potraktować zwyczajnym apt-get install nazwa_programu

Pobrane paczki instalujemy (dpkg –install paczka.deb) i … Już możemy wybrać w GDM sesję LXDE i zalogować się w nasze nowe komputerowe pielesze. Jednak bez paniki – stan na początku jest nieco surowy. Osoby nie posiadające żadnego menadżera logowania (GDM, XDM, Slim), powinny dodać do ~/.xinitrc:

exec startlxde

Tak jak lubię

Całą konfigurację LXDE można sprowadzić do konfiguracji wyglądu panelu, wyboru tematu GTK, ustawienia menadżera okien. Wszystko to znajdziemy w menu (lewy dolny róg):

preferencje – pozwolą nam na ustawienie wyglądu panelu, dodanie do niego wtyczek i ich konfigurację. Na początek najlepiej jest wybrać jednolity kolor tła panelu (to co się pojawia domyślnie może być mało estetyczne) i wtedy zająć się resztą. Druga zakładka u góry pozwoli nam wstawić i ustawić składniki panelu (obszar powiadamiania, zegar, przełączanie pulpitów, lista programów, itp.). W trzeciej zakładce wybierzemy domyślne programy, na razie przeglądarkę WWW i terminal,

ustawienia -> Konfiguracja OpenBox – a tu mamy do dyspozycji konfigurator zachowań i wyglądu OpenBox’a. A jest tego sporo, że wspomnę o stylu obramowań, fontach, zachowaniu przy kliknięciu, przeciągnięciu, itp,

ustawienia -> gtk-chtheme – dla zmiany wyglądu aplikacji (tematu GTK). Tu natrafimy na pierwszą niekonsekwencję, a mianowicie gtk-chtheme umożliwia wybór tematu i domyślnych fontów, nic jednak nie mówi o ikonach jakie możemy używać. Zatem ikonki ustawimy ręcznym wpisem do .gtkrc.mine, który u mnie wygląda np. tak:

#zwróćcie uwagę, żeby nic więcej tu nie było – żadnych include, itp
gtk-icon-theme-name=”Human”
#”Human” to nazwa ikon, które to nazwy można znaleźć w /usr/share/icons

Bardziej biegli w konfiguracji tematów GTK pstrykną palcami i powiedzą – a ja to sobie wkleję do .gtkrc-2.0 i po co mi dwa pliki konfiguracyjne, będę miał w jednym. Lecz zmiana tematu za pomocą gtk-chtheme ustawi w .gtkrc-2.0 temat, fonty, ale skasuje wybór ikon. I dlatego lepiej to mieć w oddzielnym pliku i nie ustawiać za każdym razem.
Należy się jedynie upewnić, że w .gtkrc-2.0 mamy linijkę:

include „/home/twoj_uzytkownik/.gtkrc.mine”

Istotna rzeczy, jeżeli chodzi o tematy GTK. Tak naprawdę, to przyczyniają się one w 50% do wrażenia powolności systemu, jakie odnosi użytkownik. Nie ma ratunku? Niekoniecznie. Trzeba po prostu stosować tematy w miarę szybkie i w zasięgu możliwości posiadanego sprzętu (karta graficzna/procesor/pamięć). Żeby dowiedzieć się, co jest szybkie, a co nie, polecam pobranie programu gtkperf i pomiar czasu szybkości rysowania się elementów aktualnego tematu. Potem zmiana tematu i ponowny test. Z doświadczenia – tematy oparte o gtk2-engines-candido oraz gtk2-engines-rezlooks są chyba najsprawniejsze. Potem gtk2-engines-smooth i gtk2-engines-industrial (znajduje się w paczce gtk2-engines). Tematy do tych silników znajdziemy na http://gnome-look.org – należy przyjąć metodykę poszukiwań wpisując nazwę końcową danego silnika. Następnie pobieramy, rozpakowujemy i umieszczamy w /usr/share/themes. I można z nich korzystać.

Tak jak lubię, cześć druga

W porządku, mamy uregulowany panel, ustawiony temat GTK i styl oraz zachowanie OpenBoxa. Ale obiecywałem jeszcze ikonki na pulpicie, a tam nic nie ma. Spokojnie – będą. W tym celu należy uruchomić PCmanFM (z menu czy z terminala), i wejść w Edytuj->Preferencje->Pulpit->Pokaż Ikony Plików na Pulpicie. I tak oto mam ikonki (w tej samej zakładce można przekonać program do wyświetlania naszej ulubionej tapety) – fizycznie wyświetlana jest zawartość katalogu ~/Desktop, zatem, jeżeli chcemy, aby coś się pojawiło na pulpicie, umieszczamy to w tym katalogu (bądź tak manewrujemy pcmanfm’em, żeby on sam to umieścił – przeciągając na pulpit, tworząc skróty, foldery, itp).

I docieramy tutaj do kolejnego istotnego aspektu LXDE. O ile podstawowa sesja LXDE odpala lxsession, lxpanel, to już nie robi tego z pcmanfm. Można, owszem, zapisać sobie ustawienia sesji – wtedy po każdorazowym zalogowaniu pojawią się nam okna programów, które mieliśmy otworzone podczas wylogowywania z poprzedniej sesji (opcja ta pojawia się na samym dole po wybraniu z menu ‚wyloguj’). Ale co zrobić, jeżeli chcemy globalnie ustawić na komputerze, dla każdego użytkownika, możliwość posiadania ikonek na pulpicie? (i tym samym ustawień tapety, itp). To proste – otwieramy do edycji plik /etc/xdg/lxsession/LXDE/default, który określa wygląd standardowej sesji LXDE. I dodajemy sobie gdzieś na końcu:

pcmanfm -d

Zapisujemy. Również w tym pliku można zmienić domyślny menadżer okien (zapewne zauważyliście wpis ‚openbox (…)’).

Mało tego – mamy również możliwość automatycznego uruchamiania jakichś określonych programów (niezależnie od sesji) – po swojsku mówiąc, autostart. Z powodu chwilowego braku narzędzia graficznego, musimy ręcznie zmanipulować lokalizację ~/.config/autostart (jeśli nie ma katalogu autostart, tworzymy takowy). Kopiujemy tam plik .desktop programu, który chcemy, aby się uruchomił po zalogowaniu. Pliki .desktop dla większości użytków znajdziemy w /usr/share/applications/. Lub tworzymy swój wg. wzoru:

[Desktop Entry]
Name=Mozilla Firefox Browser
Comment=lightweight browser based on mozilla
Exec=firefox
Icon=firefox.png
Terminal=0
Type=Application
Encoding=UTF-8
Categories=Application;Network;

Krótkie obliczenia

Obiecywałem oszczędność zasobów. U mnie po odpaleniu tryby graficznego (kernel 2.6.24, działający gdm, lxpanel, lxsession, pcmanfm, mrxvt, i z systemowych hal, dbus, wicd, acpid), komenda free -m melduje:

Mem: 242, used: 163, free:79
-/+ buffers/cache: used:62, free: 180

Troszkę to przeedytowałem, ale finalnie – całość zużywa 242 MB minus 180 MB czyli 62 MB. 180 MB mam na wszelkie inne programy, nawet odpalenie Firefoxa aż tak nie boli. A otóż to. Przeglądarka i inne programy.

Nie samym terminalem…

… człowiek żyje. Poniższe sugestie są moimi fantazjami nt. użyteczności programu, w stosunku do jego zapotrzebowania na CPU/RAM.

WWW
Do całości całkiem dobrze dopasowuje się Firefox 3 Minefield – wraz z Flash’em i Javą po starcie potrzebuje jakieś 40 – 45 MB. W miarę użytkowania podskakuje do 80 MB – 90 MB, ale to i tak nie jest źle. Z minimalistycznych przeglądarek, bez Flash’a i Javy to polecam Midori na WebKit’cie. Niektórzy polecą też Operę.

Procesor tekstu, arkusze, itp
Tutaj są dwa albo – albo OpenOffice 2.4 (znacznie się poprawił jeśli chodzi o start, nawet na słabszych maszynkach), albo duet Abiword+Gnumeric. Jednak są to już zabawki (OO, Abiword, Gnumeric) lubujące się w pamięci RAM (na 256 MB było całkiem sprawnie).

Multimedia
Zupełna dowolność. Jeżeli komputer jest w stanie poradzić ze z filmami, to pewnie Mplayer albo Xine będzie najrozsądniejszym wyborem. Odtwarzacz mp3? Cóż, pewnie stary, dobry, XMMS da sobie radę (pamiętajmy, że tworzymy środowisko minimalistyczne – czarodziejskie programy ‚sam wszystko zrobię’ stoją w poprzek takiemu założeniu).

Poczta
Zależy kto co lubi – są tacy, którzy pocztę tylko za pomocą panelu WWW będą czytać, innym polecam Sylpheed’a. Mały, sprawny, działa.

Ogólno pojęte zarządzanie
Jak się tak zastanowić, to na desktopie najczęściej występuje konieczność zmiany ustawień sieci, drukarki, wymiany plików z innymi komputerami. LXDE póki co, nic nie wie na temat ustawień sieci, drukarki, itp. Ale jest i na to rozwiązanie. Pierwszym, jest demon Wicd, który umożliwi zmianę ustawień sieci – i co najważniejsze, to zadziała (wbrew sytuacjom z innych menadżerów sieciowych). Instalacja Wicd jest prosta – dodajemy odpowiednie repozytorium:

Ubuntu:

deb http://apt.wicd.net gutsy extras

Debian:

deb http://apt.wicd.net debian extras

… i instalujemy. Przez menu->sieć->wicd uzyskamy kontrolę nad dostępem do sieci i sposobem łączności ze światem. Wicd poradzi sobie zarówno z tradycyjnym połączeniem kabelkowym, jak i bezprzewodowym. Ważne jest, aby wcześniej wyrzucić inne network-managery (network-manager-gnome, itp).

Z drukarkami i innymi sprawami jest podobnie – tutaj jednak trzeba się już wesprzeć konfiguratorami z Gnome (oczywiście, o ile ich ktoś potrzebuje – mistrzowie konfiguracji plików tekstowych patrzą zapewne na ten fragment z nieskrywaną pogardą). Jedyne co mogę polecić (bo z tym miałem styczność) to program system-config-printer, który pozwoli na sprawne uruchomienie i konfigurację drukarki (oczywiście, przyda się też CUPS, itp).

Dziwne rzeczy na usb i inne tricki
W postaci pendrive’ów, pamięci flash, automontowanie płyt CD itp. Tym się zajmuje pcmanfm (we współpracy z dbus, hal). Po prostu wpinamy i ‚samo się’ zamontuje.

Końcówka

Na dzień dzisiejszy LXDE na pewno ma jeszcze sporo niedociągnięć – dziwny zegar na panelu, brak wyłączenia domyślne zapisywania sesji, kontroli na rozdzielczością i dźwiękiem (jest mikser, ale bardzo ubogi, można się posiłkować np. tym z Gnome).
Ale przy jednoczesnej prostocie zapanowania nad niektórymi ustawieniami, w połączeniu z eleganckim wyglądem, wysuwa się na czele minimalistycznych środowisk, gdzie nie trzeba co rusz zagłębiać się w tryb tekstowy, aby coś przestawić.

lxde_scrot.jpg

Na święta

Zdrowia i pogody ducha na te święta.

A poza tym, to piękna tradycja pogańska, w nowym, pięknym chrześcijańskim wykonaniu. Szkoda, że poza Polską zwyczaj święcenia pokarmów już praktycznie zanika (na Słowacji jeszcze się uchował?).

Świętujcie godnie, w imię szeroko pojętej tradycji.

Za Wiki:

Jare Święto (pierwszy dzień wiosny) – etniczne święto Słowian, przypadające na równonoc wiosenną (21 marca) lub pierwszą niedzielę po równonocnej pełni Księżyca.

Dla rodzimowierców słowiańskich święto poświęcone szczególnie Matce Ziemi. Towarzyszące mu obrzędy magiczne miały wnieść do domostw energię i radość życia oraz zapewnić dobry urodzaj i powodzenie na cały rozpoczynający się wiosną rok. Najbardziej powszechnym i znanym zwyczajem było (symbolizujące przepędzenie zimy) topienie lub spalenie słomianej kukły, zwanej Marzanną. Zazwyczaj czyniono to przy szczególnym wszczynaniu hałasu – trzaskaniu z batów, terkocie i klekocie grzechotek, śpiewie i grze na wszelkiego rodzaju instrumentach. Również i w tym przypadku nie obyło się ze strony Chrześcijaństwa z próbami zakazania tego starosłowiańskiego zwyczaju, o czym pierwsze wyraźne wzmianki odnajdujemy w 1420 roku na Synodzie Poznańskim. Rodzima tradycja okazała się jednak silniejsza. W konsekwencji na przełomie XVII i XVIII wieku próbowano tradycje topienia Marzanny zastąpić (w okresie środy przed wielkanocnej) zrzucaniem z wieży kościelnej kukły symbolizującej Judasza, co również zakończyło się niepowodzeniem[1].

Po rytualnym symbolicznym przepędzeniu zimy, przychodziła kolej na powitanie i przyjęcie wiosny. Na wzgórzach mężczyźni rozpalali ogniska mające dodatkowo przyspieszyć oczekiwane przyjście wiosny i słonecznych dni. Młodzi wyruszali na łąki i do lasu w poszukiwaniu wierzbowych i leszczynowych witek pokrytych pąkami bazi z których następnie „budowali” wiechy. Sprzątano i wietrzono całe domostwa oraz tzw. obejście, prano i szykowano świeże odzienie, pieczono placki a szczególnie wiosenne kołacze. Najważniejsze było jednak malowanie jajek – prasłowiański symbol życia, płodności i magicznej siły witalnej. Pisanka była bowiem szczególnym elementem magicznych obrzędów mogących zapewnić zdrowie i dorodność nie tylko domownikom ale i zwierzętom gospodarczym – w tym celu zwykło się nimi pocierać chore miejsca lub toczyć po grzbietach zwierząt[2].

Dla przepędzenia złych mocy, po zakończeniu wszelkich (mogących trwać nawet kilka dni) przygotowań do właściwego święta, w wieczór przedświąteczny obchodzono całe gospodarstwo i ziołami okadzano każdy jego zakątek. Nazajutrz obchodzono Śmigus – rytuał który początkowo polegał na uderzaniu się nawzajem rozkwitłymi witkami wierzbowymi, baziami. Wierzono, iż pozwala wygonić to tzw. złe, oczyszcza człowieka i daje mu siłę. Kulminacją Jarego były zazwyczaj urządzane na świętych wzgórzach uroczystej uczty podczas których obdarowywano się kraszankami oraz igrzyska połączone ze śpiewem i tańcem. W pewnych regionach resztki jadła z tych uczt zakopywano w miedzach, celem zwiększenia płodności ziemi. Następny dzień rozpoczynano od obmywania się w świętej wodzie – z czasem rytuał ów przekształcił się w przedpołudniowy zwyczaj oblewania się zimną wodą zwany Dyngusem – miało to moc dodawania ludziom siły życiowej analogicznie tak, jak deszcz daje tę siłę roślinom (w jeszcze późniejszym okresie Śmigus i Dyngus połączono w jeden zwyczaj zwany dziś powszechnie Śmigusem Dyngusem). Wieczorem udawano się natomiast na mogiły przodków, gdzie wspominano zmarłych i pozostawiano dla nich jadło. Ostatnim rytuałem był zwyczaj sadzenia młodych drzewek, w korzeniach których zakopywano kawałki świątecznego kołacza[1].

W pewnych regionach dodatkowo urządzano barwne pochody zwierząt i ludzi przebranych za zwierzęta. Szły też w nich dziewczęta w brzozowych wiankach i młodzieńcy niosący palmy. Korowód zamykali muzykanci, którzy hałasowali głośno, żeby wywołać burzę, deszcz i pioruny – pierwsza wiosenna burza była bowiem postrzegana jako akt miłosny Peruna z Ziemią (dopiero po pierwszym grzmocie można było rozpoczynać wszelkie prace związane z uprawą roli). W szczególnych przypadkach czarnym i białym wołem orano zarys wioski, co miało dodatkowo chronić jej mieszkańców przed złymi mocami[1].

Obecnie większość rodzimowierczych tradycji Jarego Święta weszło w obrzędowość chrześcijańskiej Wielkanocy.

Twarda Beta

Termin rozwiązania tuż tuż i dla podtrzymania napięcia otrzymujemy wersję beta Ubuntu 8.04 (Hardy Heron).

Nowości a nowości – kernel 2.6.24 (z planerem CFS), Xorg 7.3, Gnome 2.22, PulseAudio jako serwer dźwięku, Firefox 3 beta 4 i wiele wiele innych dobrodziejstw. Nic tylko instalować i korzystać.

A ja tropem ZU poczekam na oficjalne wydanie.

ps. Może się ktoś pokusi o jakiś zgrabny banerek reklamujący w naszym ojczystym języku Ubuntu 8.04?

Dawno, dawno temu…

Tak, dawno tu nie zaglądałem, ale mam dość wiarygodne usprawiedliwienie, np. przebywałem w innych stanach świadomości:

laurka.jpg

Zainteresowani skojarzą zapewne gdziem to bywał, a niezainteresowanym podpowiem, że wypełniałem sumiennie obowiązki wobec jednego z moich najstarszych hobby. I taki oto efekt dość nieoczekiwany.

A wszystko to odbywało się w tradycyjnej oprawie urbanistycznej:

xxx_pano.jpg

(jakie to miasto, ktoś zgadnie?)

Tak czy siak, egzorcyzmy się powiodły i jestem z powrotem.

Zastój z zadyszką

Kto tu ostatnio zaglądał, na pewno zaplątał się w pajęczyny i utytłał się w kurzu. Zastój i spokój jak w muzeum. Uzbierało się tematów trudnych i aktualnych, ale cóż – muszą poczekać. Oficjalnie obowiązki przytłoczyły moje drobne jesestwo, a nieoficjalne już całkiem pogrążyły. Efekty tego ‚zagonienia’ niektórzy obserwują na co dzień, a inni będą mogli zobaczyć w Trencinie. Jak tylko choróbsko mnie nie zmorzy.

Co lubisz?

Pytanie to zadano szerokiemu gronu użytkowników pewnego forum. Warunkiem była odpowiedź w formie obrazkowej, zwanej też fotografią. Jako człowiek renesansu, wybór miałem trudny. Miotałem się wśród swoich zainteresowań, aby przedstawić to jedno:

hobby.jpg

I były oklaski na stojąco i ogólny aplauz, aprobata i pierwsze miejsce (tylko proszę sobie nie wyobrażać nie wiadomo czego).

Na podstawie tego enigmatycznego obrazu, jak sądzicie, co ja po godzinach?

Translate »