przystajnik

Monthly Archives: Listopad 2006

Trafiony zatopiony

Ale mnie dopadło.

Od samego praktycznie rana towarzyszy mi z krótkimi przerwami jedna płyta. Rozszerzone wydanie płyty Mrowisko ( 1971 ) polskiej grupy Klan.

Kto zespół zna, to zna, kto nie zna, a lubi progresywne klimaty, niech pędzi zapoznać się z tym materiałem ! Znałem niektóre pozycje zasłyszane tu i ówdzie, ale odsłuchanie całej płyty od deski do deski to dopiero coś. I tak pięć, sześć razy.

Nie można nie odnieść wrażenia, że partie klawiszowe i wokalne są inspirowane twórczością Czesława Niemena. Lecz wszystkie kawałki swoją kompozycją, wykonaniem, błyskiem muzycznym, bez wahania można postawić obok dokonań współczesnych im zespołów grający progresywnie. Polak potrafił ! ( i potrafi, jak chce ).

Na płycie znajduje się parę bonusów – kapitalne „Ani ty”, „Nie sadźcie rajskich jabłoni”, „Gdzie jest człowiek”, lekko psychodeliczne „Ostatnie prześwity pamięci” i inne. Szkoda, że płyta praktycznie nie do kupienia.

Raz na wozie, raz pod wozem

Modnym ostatnio tematem nowinek opiewających triumfalny marsz Linuksa na komputery biurkowe, są przykłady kolejny instytucji migrujących na Linuksa.

I tak w przeciągu paru dni gruchnęły co najmniej dwie wiadomości – zła i dobra.

Zaczniemy od złej. W Birmingham miał być instalowany Linux na szeroką skalę, za spore pieniążki ( swoją drogą, fajnie być gościem od takiej roboty – za takie wynagrodzenie ). Skończyło się na konfiguracji 200-stu komputerów (?), na niektórych nawet nasi rodacy pracowali i potwierdzili, że nie było problemów. Lecz skończyło się tym, że gdzieś wyżej ktoś coś nie za bardzo mógł zrobić za pomocą Linuksa … I Birmingham wróci na system od MS.

Druga wiadomość jest dobra dla tych z nas, którzy przewidują uczestniczyć w pracy francuskiego parlamentu ( i w ogóle mają zamiar się tam dostać ). Na rok 2007 planowana jest tam masowa migracja na wolne oprogramowanie. I oby nie było to drugie Birmingham.

Szkoda, że takie imprezy to nie na kieszeń naszego biednego państwa, które próbuje wdrożyć koncepcję jeszcze biedniejszego państwa kosztem podatników.

Kino objazdowe

Na Śląsku tragedia. Żadnymi słowami nie można pocieszyć rodziny górników którzy zginęli w wybuchu w kopalni „Halemba”.

A w TV komercyjnej jak zawsze z okazji wielkich tragedii urządzono cyrk na kółkach. A szczególnie przoduje w tym TVN/TVN24. Ponoć tym razem nieco przystopowali ( ? ) – nie wiem, bo od dwóch dni nie przełączam się na te stacje, bo czuję się jakbym oglądał tani serial. Logosy, plansze, muzyka. Wszystko jak w kiepskim show kpiącym z tragedii ludzkiej. Spektakl dla hien siedzących przed szklanym ekranem, jedzących obiad i kątem oka zerkających ile już ofiar śmiertelnych naliczono. Ubrane w ciasny garnitur fachowości wypowiedzi, zupełnie nie na miejscu i nie na czasie. Aż żal patrzeć, jak dobrze sprzedaje się cierpienie innych.

Wyszło szydło z MS

Były plotki nt. umowy Novell’a z MS ? Były. A jakie są faktyczne kulisy tej całej operacji, było nie było finansowej ? Ano takie.

Jaki obraz mamy po lekturze wypowiedzi pana Ballmera ? Cóż, cała brać linuksowa po prostu okrada niecnie od dłuższego czasu MS. Okrada z ich własności intelektualnej, którą to był MS nabył przez lata rozwoju. Zatem, logicznym jest, aby teraz ta brać oddała MS co mu się należy. Za innowacyjność, za prężny rozwój standardów, za wkład i za zaangażowanie. Zatem, jak można przypuszczać, umowa z Novell’em to początek wchłaniania przez MS wszystkiego, co ruch GNU wytworzył wspinając się po plecach i doświadczeniach giganta z Redmond.

Mam swoje zdanie na temat firmy MS, ich produktów, patentów i ich rozwoju. Nie używam, nie zamierzam używać, są mi obojętni. Jednak, takie działania wkraczające nieuchronnie w obszar rozwiązań software’owych które wykorzystuje, ciężko nie zauważyć. Ci którzy się nie interesują tematem, mogą nie pamiętać początków systemów okienkowych, czasów gdy Apple twardo pilnowało swojej marki ( zmagania w sądzie o GEM ), jak też wszystkich tych rozwiązań/programów/patentów, których prawo posiadania przywłaszczył sobie MS, nie boję się tego napisać, w niejasnych okolicznościach.

Nie znajdzie się osoba, która uwierzy w uczciwe i szczere intencje MS. A jak znajdzie, to niech podniesie kamień i pierwsza we mnie rzuci, bo zbluźniłem.

Jak sprzedać produkt

Jak sprzedać ? Ano machnąć cyckiem przed oczyma, chlapnąć krwią tu i tam, postraszyć a potem zapowiedzieć kontynuację. To się sprawdza – zarówno wiadomości w publicznej TV, reportaże, filmy kinowe a i na pewno gry komputerowe.
Te komercyjne żniwa za pomocą eskalacji różnego rodzaju scen mając szokować widzów, czytelników, graczy, trwają od dawien dawna, przybierając z roku na rok na sile. 20 – 30 lat temu w TV raczej każdy byłby zaskoczony, gdyby we wiadomościach pokazano martwego człowieka z flakami na wierzchu, dziś wszyscy wzdychają ‚ojej’ ale oczu od ekranu nie oderwą.

Dlatego kompletnie nie dziwi mnie sprawa z tą nieszczęsną grą, nad wyraz brutalną i tak dalej. Lepszej reklamy nie można było jej zgotować. Wszędzie się o niej słyszy, a ludzie z czystej ciekawości, nastolatkowie na przekór, tę grę kupią/spiratują, itp.
I nic na to nie poradzi MEN, telewizja, apele, ogłoszenia, innymi słowy – nikt i nic. A gry w poszukiwaniu dostarczenia skrajnych wrażeń graczowi, nadal będą ewoluowały. Kto wie, za jakiś czas do gier będą dołączane zestawy typu ‚Utnij sobie palec aby czuć się jak bohater’ ?

A wystarczyło tylko na kicz żerujący na najniższych instynktach opuścić zasłonę milczenia.

Nikon D40

W dobie galopującej miniaturyzacji za parę lat cyfrowe zdjęcia ludzie będą wykonywać główką od szpilki. A profesjonaliści i ambitni amatorzy będą kłapać lustrem schowanym w pudełko zapałek.
Taka refleksja się nasuwa po ostatnich ruchach niektórych producentów lustrzanek cyfrowych. Bo o ile miniaturyzacja zwykłych cyfrówek nikogo nie dziwi, to osoby zaznajomione z tematem krzywo patrzą na zmniejszanie lustrzanek.
A oto bohater, nowy Nikon D40 :
Nikon D40

Aparat sprawia wrażenie zrobionego po to, aby za niewielkie pieniądze niedzielni turyści mogli się przespacerować miastem z marką Nikon na szyi. Mała matryca ( 6.1 Mp ), brak systemu usuwania kurzu, brak LV. W zasadzie jedyne dobre co się rzuca w oczy, to cena tego sprzętu. Przykładowe zdjęcia też jakieś takie mało trafiające do przekonania.

No ale marketing zrobi swoje.

JAVAnti!

Były plotki, a teraz stoimy przed faktem dokonanym. Sun uwolnił Jave.

Jakoś nigdy mnie ta Java nie pociągała. Ani to szybko nie działało w porównaniu do możliwości. A może to kwestia niewłaściwie pisanego kodu ? W każdym bądź razie, erę zachłyśnięcia się Javą przespałem. Teraz też nie odczuwam jakiegoś uzależnienia. Jest na to takie piękne określenie w kulturze japońskiej – Javamituwisi.

Nie można przejść jednak obojętnie obok bezsprzecznego faktu – dzięki temu, że Java była dostępna na wszystkie platformy, umożliwiła bezproblemowe uruchamianie pisanych w niej aplikacji tu i tam ( ale jak pisałem – wydajność tych aplikacji … eh ). Bez Javy nie było by takich programów jak LightZone z którego czasem korzystam.

Czego zatem generalnie oczekuję po uwolnieniu Javy ? Przede wszystkim, wzrostu wydajności pisanych w niej aplikacji. Ale, jak znam życie – nastąpi teraz rozwój nowych możliwości języka, bez patrzenia na możliwość zoptymalizowania tego co jest/będzie. Obym się mylił. Ale gdyby znalazł się ktoś chętny, aby spełniać moje sny o potędze Javy, to proszę, oto namiary na OpenJDK.

A czy Ty wybrałeś już dziś mniejsze zło ?

No i sobie powybierałem co mogłem, z mizernej, trzeba tu przyznać puli kandydatów. Nie chodzi o ich ilość, bo ta akurat jest imponująca, lecz o merytoryczne przesłanki pozwalające oddać na kogoś głos. Mało które nazwisko kojarzyło się z twarzą, praktycznie nikt się nie kojarzył z jakimiś konkretnymi rozwiązywaniami lokalnych problemów, wszystko jak ta cała kampania – puste imiona i nazwiska, oprawione w puste frazesy z plakatów.

Nie ma co ukrywać – wybierałem zło mniejsze. Zdecydowana większość nazwisk na listach, oraz ich dotychczasowy wkład w życie społeczności naszego miasta to obraz pieniactwa, krzykactwa, niekompetencji, zawiści, obłudy i prostej zasady hołdowanej przez większą część kandydatów – aby tylko wepchać się na stołek i czerpać korzyści materialne z tytułu. Bo i tak nikt ich końcem kadencji nie rozliczy.

Ktoś zapyta, po co w takim razie głosować. Ano to nie jest takie proste – nie głosując, oddaje głos poplecznikom ludzi których kult nienawiści i narzekania znajduje poklask w sporej części niezadowolonych i podatnych na manipulację wyborców. Oni zawsze znajdą chęć głosowania i popierania swoich mistrzów, jawiących się im jako jedyne panaceum na układy, spiski i afery. Znam parę przykładów blokowania ciekawych inicjatyw lokalnych właśnie przez takich ociekających jadem radnych. Syndrom psa ogrodnika – sam nie zeżre i drugiemu nie da.

Ach, piękne byłby to czasy, gdyby ktoś autorytatywnie trzymał tych wybieranych za przysłowiowe ‚pyski’. Może więcej osób zdecydowało by się chodzić na wybory.

Przyśpieszenie

Nvidia chyba bardzo sobie wzięła do serca potrzeby użytkowników Linuksa, i nie dość tego, że oferuje od dawna sterowniki do swoich kart pod ten system, to ostatnio upubliczniła również sterowniki BETA. Do testów.
Ale to nie koniec. Okazuje się, że te sterowniki BETA są w stanie maksymalnie wykorzystać możliwości kart ze stajni NVIDII.
Ale to też nie koniec. Krążą plotki, że prowadzone są prace nad rozszerzeniami OpenGL, które będą odpowiednikiem tych zapowiedzianych przez MS w ich nieśmiertelnym korporacyjnym DirectX 10.
Inaczej mówiąc, firmy piszące gry będą mogły wybrać sobie OpenGL lub DirectX 10 – możliwości będą mieli te same do wykorzystania.
Co to znaczy dla światka graczy linuksowych – są widoki na to, że firmy tworzące gry łaskawszym okiem spojrzą w stronę Linuksa. Przynajmniej w zakresie portowania swoich produkcji.

A ja i tak wole Pacmana i Mr.Do.

Zamiast Elektry na ścianę

Jeżeli masz dość starych, odrapanych ścian swojego pokoju, a i do ich malowania cię nie ciągnie, to z pomocą przychodzi ci kolejna inicjatywa społeczności Ubuntu : Plakat na ścianę ( tudzież inną stałą cześć ekspozycji wnętrza mieszkalnego ).

Ubuntu Poster

Jak dla mnie, za 25 baksów to trochę za małe wymiary, za szaro i zbyt mało podkreślone nawiązanie do Fallout’a – bo sam highway, billboard i góry się kojarzą.
I te hasła jakieś takie. Mnie to się podoba : Chodź, zubuntuj mój desktop … Daj, ać ja poubuntuję, a ty poczywaj … I co, znowu chcesz mieć wolność dziś ? … I takie tam …

Od morza do morza

Nie sądziłem, że doczekam takiej chwili kiedy nasze państwo zakręci kołem historii i znowu staniemy się mocarstwem od morza do morza.
Wczoraj w godzinach popołudniowych nasza flotylla podniebna dokonała nalotu i w rezultacie zajęła Islandię. Odbyło się to praktycznie bez oporu, nasze dwa F-16 wywołały ogólny popłoch, strach i dezorganizację tego wyspiarskiego państewka.

Pozostaje tylko dziękować naszym sojusznikom za doskonałe wyposażenie naszych asów przestworzy. Te nowoczesne maszyny dokonają na pewno jeszcze nie raz samodzielnych manewrów przejęcia lotnisk stojących na drodze do rozbudowy naszego imperium.

Translate »