przystajnik

Monthly Archives: Maj 2006

Nadciąga opamiętanie …

Zza wielką wodą ruch i szum, po tym jak ichni Urząd Patentowy odrzucił wniosek patentowy na popularny format kompresji grafiki o swojskiej nazwie JPEG.

Firma która rościła sobie prawa do tego formatu, została odesłana z kwitkiem, z wytłumaczeniem, że metoda kompresji opatentowa przez nich różni się od tej stosowanej w formacie JPEG. Potwierdziła to firma znająca rzecz od podszewki, mianowicie Joint Photographic Experts Group, która w 1986 roku stworzyła ten standard.

Początek opamiętania i rozsądku w rozdawaniu patentów ? Wątpię i naprawdę w to nie wierzę. Piszę, lecz nie wierzę.
Firma po prostu nie zapłaciła komu trzeba, albo ktoś inny zapłacił komuś co trzeba, aby ten patent został odrzucony. Za rok, dwa, może się okazać, że patent na ten format kompresji grafiki ma już ktoś inny.

Tam nie o rozsądek idzie, lecz o pieniądze, daje sobie obie lewe ręce uciąć.

Robaczywy system ?

Oj, będzie się działo. Będzie, skoro poważne firmy o tym piszą.

Rzecz dotyczy Linuksa i wirusów. Wg. raportu, który został sporządzony przez jedną z większych, komercyjnych firm zajmujących się łowieniem robactwa, można się spodziewać wszystkiego najgorszego. Ba, nawet nie tyle spodziewać, co najgorsze się już dzieje, skoro liczba wirusów na system Linux wzrasta w porównania do poprzedniego roku o prawie 100% !

Czy czeka nas zatem zaciekła walka z zarobaczonym systemem, który będzie robił to co chce, kiedy chce i jak chce, a my z pianą na ustach i z zębami w klawiaturze przeklinać będziemy dzień, w którym człowiek zszedł z drzewa …

Może być może. Wszak wzorniczy system wiadomej firmy miał być przełomem we wszystkim i faktycznie stał się przełomem. Również w utrudnianiu ludziom wykonania najprostszych czynności, a to za sprawą wirusów. Więc skoro tam można, to czemu by nie na Linuksie.

Tyle propagandy i przepowiedni. Doświadczenie wygląda tak, że od ośmiu ( +- 1 rok ) lat :
– spotkałem się z jednym wirusem infekującym binarki ELF. Nic nie robił. Po prostu się rozprzestrzeniał.
– stanąłem oko w oko z jednym backdoor’em. Wykorzystywał on błąd w brk() jeszcze na jajkach 2.2 ( ? ). Skąd się wziął w systemie ? Dałem koledze za dużo swobody.

Zatem, jak widać, można i da się. Obecnie mamy epokę prącego do przodu jajka 2.6, gdzie duży nacisk kładziony jest przede wszystkim na ilość obsługiwanego sprzętu ( między innymi ). Na kanwie jednego sukcesu, pogrążamy się w ilości błędów popełnianych przez developer’ów, którzy po prostu nie mają czasu/chęci/możliwości pilnowania i debug’owania wcześniejszego kodu. Stąd potencjalne możliwości dla twórców robaczków.
Co z tego wynika dla użytkownika ? Korzystając z systemu repozytoriów, myślę, że raczej niczego. Istnieje szansa, że żartowniś wrzuci paczkę z wirusem. Ale nie liczyłbym na to.
Pozostają zatem binarki ściągane z różnych stron ( mechanizm podobny jak w innym systemie, gdzie ludzie instalują wszystko i zewsząd ). Czy mogą zawierać niemiłe niespodzianki ? Czemu nie. Czy te niespodzianki zadziałają na komputerze ?

Ano mogą. Tylko krzywda jaką mogą wyrządzić komputerowi jest uzależniona od :
– istnienia w systemie ( jajku ) błędu, który kod może wykorzystać do zdobycia praw root’a, aby skutecznie się rozmieścić w systemie
– istnieniu uprawnień umożliwiających mu na niszczycielską działalność
– niefrasobliwości użytkownika uruchamiającego program z prawami roota

Czy to wystarczące powody, żeby się zacząć bać ?

Prawdziwi twardziele się nie boją i nie robią backup’ów.

Orzeł wylądował

Jeśli ktoś jeszcze nie zauważył, odwiedza nas Papież. Po czym można poznać, że Polskę odwiedza Papież ?

  • są dni/dzień wolne od pracy
  • na każdym rogu miast gdzie będzie Papież stoją sprzedawcy z flagami watykańskimi
  • na każdym placyku miast gdzie będzie Papież stoją sprzedawcy z zółtymi balonikami
  • gdzieniegdzie stoją sprzedawcy tekturowych daszków na głowę, obowiązkowo z flagą watykańską na czole
  • wzrasta spożycie. Wody mineralnej
  • ludzie się bardziej lubią, nawet tych którzy w tłumie podbierają innym to i owo
  • rozentuzjazmowany tłum krzyczy : Wyjdź do nas !
  • rozentuzjazmowany tłum śpiewa pieśni
  • jeździ milicja na motocyklach
  • Materialny pożytek z wizyty Papieża aż nadto widoczny. Co nam Papież powie ? Nieważne, byle by próbował zrobić to po polsku i się uśmiechał.

    Panta rhei

    Polacy nie gęsi …

    Na początek materiał graficzny :

    sweden.jpgpolen.jpg
    holland.jpgdeutsch.jpg

    To część okolicznościowych medali jakie za zgodą FIFA zostały wybite dla dzieci, z okazji zbliżającego się mundialu. W zasadzie, nie doczytałem kto te medale de facto ma dostać, ale sugerując się poważnymi opisami z tej strony, sprawa jest mocno oficjalna i profesjonalnie przygotowana.

    A co do samych medali … Śmieszność łosia a śmieszność dwóch gęsi ( kaczorków ? ) i podstarzałego pastucha nie jest chyba na tym samymi poziomie. Rzekłbym nawet, trąci to niejako … obciachowością. Ja rozumiem, że różne są symbole narodowe, kojarzone z krajami ( np. z tej oficjalnej strony – żółw, ananas, itp – może jakieś nacje też poczują się obrażone symbolizowaniem ich państwowości za pomocą żółwia ). Co to już wierzby płaczącej nie było, grodu Kraka, czy innych takich oczywistych symboli. Akurat kaczk … tfu, gęsi ? W zasadzie, gęś jak gęś, zwierz jak każdy inny, ale feudalny pastuch ?
    Jak oni nas do tej UE przyjęli, jak na zachodzie takie wyobrażenie o nas krąży.

    Ubuntu i sterowniki od pewnej firmy

    Mała pomoc dla użytkowników dystrybucji Linuksa zwanej potocznie Ubuntu.

    W związku z natłokiem pytań i wątpliwości, jak okiełznać pod tym Ubuntu kartę graficzną NVIDII, w przypływie sformalizowanego toku myślowego, byłem popełniłem małe Howto.

    Wyjaśnia ono w sposób przejrzysty, lub nie, jak też poradzić sobie z instalacją sterowników do wyżyj wymienionej karty. Dodatkowo, jeżeli wszystko pójdzie jak trzeba, będziemy mieli też wsparcie 3d, itp.

    Opis nie jest szczegółowy aż do bólu, liczę na inwencję użytkowników, ale nie zaprzeczam jednocześnie, iż Howto nie ulegnie poprawkom ( szczególnie potraktowana w nim po macoszemu kompilacja sterowników ).

    Flowers Mania

    Pewnie niektórzy spotkali się z tą gierką – wykonana we flash’u, oparta na prostym tetrisowym pomyśle. Ale nie o tej wersji flash’owej chcę tu pisać.

    Gdyż dokonała się konwersja tej gry na małe Atari 65 XE. Kto zna realia sprzętowego tego mojego ulubionego komputera, ten po pierwszym rzucie oka na screenshot’y przyznać musi, że gra jest fenomenalnie kolorowa.
    Poza tym, posiada udźwiękowienie, spory poziom trudności ( dla mnie ? ), tak, że można sobie popykać parę chwil, godzin … Bo pomysł prosty, ale wciąga.

    FlowerMania

    FlowersMania

    Lista płac :
    Kod : xxl/ind. ( Krzysztof Dudek )
    Muzyka : Miker/BlowJobb/NG ( Michał Szpilowski )
    Grafika : Powrooz/LaResistance ( Adam Powroźnik )

    Gierka jest do ściągnięcia stąd.

    A tutaj można poczytać sobie wywiad z autorem gry – eh, ta sława – wywiady, flasze aparatów, piękne kobiety piszczące na widok wychodzących z budynku programistów …
    ( naśladowcy, pomyślcie o tym )

    Creative Commons dla mnie i dla ciebie

    No proszę. Jeszcze dobrze nie ostygły łącza po ściąganiu pierwszego filmu animowanego wydanego na licencji Creative Commons ( po naszemu, za darmo od nas dla was ), a w sieci pojawiła się informacja, że zespół Pearl Jam udostępnił swój teledysk na tej samej licencji.

    Teledysk „Life Wasted” można dorwać na Google Video , ale za darmo tylko do 24-tego maja. Więcej informacji na stronie zespołu.

    Czyżby to początek walki artystów z pazernymi wytwórniami, gotowymi pozywać staruszki i dzieci do sądu za wątpliwej pewności fakt ściągania pirackich nagrań z sieci ?
    Może się okazać, że takie popuszczenie pasa przez zespoły muzyczne może przynieść im więcej dobrego, niż sądowa błazenada w wydaniu RIAA.

    EuroKiczoWizja #2

    Już po finale. O co nieco zaskakującym rozstrzygnięciu, bo tegoroczną Eurowizję wygrali demoniczni Lordi z Finlandii.

    Z jednej strony – cieszy człowieka, że coś się przebiło przez te tony różowego plastiku, kiczu, chłamu, fałszujących domorosłych gwiazd o choreografii podnoszącej ciśnienie spokojnemu człowiekowi. Lordi może nie zaprezentowali przeboju ( słyszałem już lepsze pieśni w ich wykonaniu ) – Hard Rock Hallelujah jest utworem nieco sztampowym i trzymającym się odwiecznych standardów. Ale na pewno wpada w ucho o wiele lepiej niż pozostałe prezentacje na ‚największym konkursie muzycznym świata’.

    Z drugiej strony – zespół poniekąd ambitny, wgrywa konkurs kiczu i sztuczności … Nie pasowali do obsady, tak samo jak nie pasują do nich ludzie którzy na Lordi głosowali. Wszystko to kwestia mody, tak myślę. Czy to kolejny etap ujarzmiania i komercjalizowania terenów które z racji swojej inności rzadko są prezentowane w TV ? Powiecie, że nieprawda, ludzie mają gust muzyczny i tak dalej ? To gdzie były te zastępy estetów muzycznych, kiedy w Polsce wybierano reprezentanta na Eurowizję ? ( bo Polska oddała 12 punktów na Lordi, zatem – swoje chłopy te nasze społeczeństwo ).

    Czy nic innego mi się na konkursie nie podobało ? Nie, dlaczego. Ładnie pani z Norwegii zaśpiewała i taka młoda osóbka z Danii. Skocznie, bez cekinów i dekoltów. Pozytywne wrażenia pozostały, ale nie wymagajcie ode mnie zanucenia tych piosenek. Nie utrwaliły mi się ( jak zwykłe, normalne przeboje, które można pogwizdywać już po jednokrotnym przesłuchaniu ).

    I jeszcze jedno. Można odnieść wrażenie ( ba, wręcz jestem przekonany ), że oprócz piosenek to na tej całej Eurowizji oceniana jest też choreografia i to jak ktoś na scenie wygląda. Może powinno się zmienić nazwę z ‚konkursu piosenki’ na ‚konkurs pieśni tańca i baletu’ ?

    Eh, po tym rzucie oka z okopów staromodnego miłośnika pieśni i dźwięków, wracam do swojego bunkra muzycznego.

    Pisanie posta i poranek uprzyjemniał The Jeff Healey Band.

    Czosnkowe demo

    Kiedy koledzy śnili po nocach o długonogich blondynkach, mi śniło się Atari. Atari Falcon 030, ze zdjęć w czasopismach.
    Eh. Niestety, nie kupiłem sobie ( na owe czasy 25 mln zł to było sporo ) i pozostałem przy ośmiobitowym sprzęcie. Ale tęsknie i obserwuję co też na tym Falconie się wyprawia. Jeszcze sobie takiego Falcona kupię.

    A tu dali chłopaki z Mystic Bytes czadu.

    Nie dość, że wydali kolejnego Chosneck’a ( mag dla Atari F030 ), to na dodatek złożyli bardzo ładne i porywające demo „Menace” !

    Ci, którzy wzruszą ramionami i prychną ‚He, ale ja nie mam Falcona!’, niech udadzą się pod powyższy link, gdzie można znaleźć rzeczone demo w wersji .avi. Polecam, nieco ‚szorstkie’ w jakości efektów, ale muzyka, muzyka i zgranie !

    Czekamy na konwersję na małe Atari 🙂

    menace1 menace3

    menace2

    Własne ja

    W poszukiwaniu własnej formy, kombinuję i eksperymentuję z kolorami, ramkami, itp. Spodziewaj się zatem Wędrowcze czasem zamieszania i poprzestawiania. Tu, na stronie.

    Powód ? Znalazłem w internecie inną stronę opartą o ten sam, a przynajmniej łudzącą podobny motyw. Nie jest to nic niezwykłego, gdy korzysta się z gotowych motywów dostępnych w sieci. Dlatego, będę mieszał, zmieniał, poprawiał, przenosił, wklejał, kolorował i co tylko mi chora wyobraźnia podpowie.

    Aż się znudzę.

    EuroKiczoWizja

    Ponieważ we współczesnych trendach muzycznych poruszam się i orientuję słabo, a wręcz w ogóle, wszelkiej maści bale festiwale są dla mnie w jakimś stopniu odzwierciedleniem obecnych trendów w branży muzycznej. Traktuję je jako ‚aktualna scena muzyczna w pigułce’.

    Takim sposobem trafiłem w TV na półfinał do Eurowizji. Zasada jest prosta, 23 kraje prezentują swoich wykonawców, z tego wybieramy 10-siątkę, która weźmie udział w Wielkim Finale. W Wielkim Finale zobaczymy też 15-stu reprezentantów jeszcze innych krajów, którzy nie muszą brać udziału w półfinałach ( prawie jak 15-stka najlepszych skoczków narciarskich ).

    Nie to, żebym czekał na ten półfinał z wytęsknieniem, czy też w ogóle Eurowizja była dla mnie czymś szczególnym. Ot, jest to po prostu te 320×200 pikseli mojego monitora, w których coś się tam dzieje w tle moich innych zajęć. Ale skoro już była, to nie omieszkałem posłuchać/popatrzeć co to teraz się robi, aby zaistnieć w branży.

    Na finale pewnie też będzie ciekawie, ale to co zobaczyłem i usłyszałem w przedbiegach, aż się prosi aby …
    No właśnie, aby – siąść i zapłakać, kląć, załamać ręce, płakać, wyrzuć TV przez okno, kląć, pojechać na finał EW i rzucać czymś ciężkim na scenę, kląć, załamać się, kląć oraz kląć.

    Ja rozumiem, że teraz są inne czasy. Że są gusta przeróżne. Że różne mody nastały, że się rapuje i hiphopuje. Ale dla człowieka z jako takim nawet wykształconym zmysłem estetyki, prezentacje konkursowe muszą powodować odruch wymiotny.

    W skrócie, 85% wykonawców zaprezentowało się w skąpej odzieży, odsłaniającej to i owo, a dary wybujałe dzięki szczodrości matki natury, rwały się by wyskoczyć zza kusego dekoltu i pobiec bawić się z publicznością. Dodatkiem do tego niepełnego ustrojenia był szereg ruchów z gatunku energiczno-wypinająco-naprężająco-podskakujących. Dary natury drżały w radosnym pląsie, a w reflektorach błyszczały oblicza gładkich kończyn, których na pewno pozazdrościć mogłby kubańskie kobiety skręcające cygara o swe spracowane uda. Większość tych podrygujących cudów techniki makijażystycznej (?) próbowało wydawać odgłosy paszczowe. W tle pulsowały plemienne bębeny.

    Może uogólniam, może jestem erotomanem któremu wszystko kojarzy się z golizną, może jestem staroświecki, może nie mam słuchu, może nie potrafię docenić wysiłku, może … Ale jedno wiem na pewno – nie umiem, to nie pcham się na scenę.
    Niestety, skalą sukcesu scenicznego ( w tym przypadku wygranie/zajęcie dobrego miejsca na EW ) nie jest już jakość piosenki. Nie jest też jakość głosu. Nie jest umiejętność śpiewania w zgodzie z rytmem. Nie ma takiej potrzeby, bo widocznie teraz ludzie wszystko oceniają wg. wyglądu.

    Nie powiem – w tych półfinałach zdarzyło się słyszeć piosenki zaśpiewane ‚normalnym’ i dopracowanym głosem ( Serbia i Czarnogóra bodajże ). Nie brakło żartów scenicznych ( Litwa ). Oczywiście, nie można zapomnieć o reprezentantach normalnej muzyki ( Finlandia – Lordi ), którzy dali nie dość, że ciekawy popis sceniczny ( ładne stroje, maski, godni kontynuuatorzy dokonań zespołu KISS ).

    Reszta to kicz, popelina i woda na młyn odwetowcom. Występ polskiej ekipy w postaci takiego śmiesznego zespołu nawet nie skomentuję, byłem obrzydzony i zohydzony. Nie zliczę, ile piosenek było przerobioną wersją wcześniejszych hitów ( Choćby Abby )

    Moim faworytem w procentowej zawartości kiczu w kiczu jest występująca jako ostatnia reprezentantka Islandii. Do końca byłem przekonany, że jej kiczowaty różowy ubiorek, piskliwy głosik fałszujący ile wlezie, badziewna scenografia i tandeciarki balet to celowe uderzenie w jakość EW. Chęć pokazania, jak cała branża muzyczna jest zatopiona w poszukiwaniu pieniędzy, kreowaniu ikon kultury, które nawet nie muszą umieć śpiewać, byleby dało się zarobić na ich wizerunku i reklamach.
    Niestety, później wszedłem na stronę owej artystki. Ona faktycznie ma taki styl i tak śpiewa.

    Ale tak myślę, że na taki ‚konkurs’ to chyba żaden zespół dbający o swoje dobre imię nie chciałby pojechać. Dlatego taki poziom. Kto chciałby być stawiany w jednej linii z takimi $#%&^@#.

    Oby do finałów.

    Ubuntu 6.06

    Informacja dla tych, którzy wczoraj przegapili większość nagłówków informacyjnych na niektórych stronach :
    Można już zamawiać Ubuntu 6.06 LTS o kodowej nazwie Dapper Drake.
    Co to za nowość owo LTS ? Z angielskiego – Long-term support. Oznacza to, że Canonical będzie wspierał Dappera przez okres trzech lata ( łaty, paczki, itp ) na desktopie, a pięć lat w wersji serwerowej.

    Zamówienia dokonujemy w tym miejscu.
    Co rzuca się w oczy ? Nieco mała ilość płyt ( oscyluje w granicach 10-sięciu ) o które można poprosić Canonical. Miejmy nadzieję, że tylko na początku akcji, a po pierwszej fali ciekawskich i zamawiających, zostanie udostępniona opcja ‚custom’ przy zamawianiu płyt. Było nie było, setkę Breezy’ych rozdałem w dwa tygodnie.

    Translate »