HDR’y
Z racji wrodzonego konserwatyzmu i stałości uczuć, odrzucam nadmierną graficzną ingerencję w strukturę pikseli zdjęcia. No ale jak się coś chce wykrzesać z nudnych pstryków, to czemu nie poszaleć. A jak szaleć, to tylko wespół ze skomplikowanymi algorytmami – dlatego w deszczowe wieczory zacząłem zapoznawać się z obsługą programu o chwytliwej marketingowo nazwie qtpfsgui (program znajduje się w repozytorium Ubuntu – 1.9.1 dla wersji Ubuntu 9.04 i 1.9.3 dla Ubuntu 9.10. Oraz 1.9.3 dla Debian SID).
Qtpfsgui generuje HDR’y. Robi to sprawnie, w miarę szybko (przydałoby się wykorzystanie więcej niż jednego rdzenia), ma parę algorytmów składania rzeczonego HDR’a. Trzeba go tylko nakarmić odpowiednimi danymi i można działać. Zasadniczo do stworzenia rasowego HDR’a są potrzebne minimum trzy ujęcia tej samej sceny, różniące się ekspozycją (np. -2,0,+2). Ja z racji posiadanego materiału, bawiłem się w bieda-hdr’y – z jednego zdjęcia. Co z tego wyszło?












10 listopada 2009 o 18:41
6-te zdjecie bys zabarwil na niebiesko to fajna woda by ci wyszla.
11 listopada 2009 o 0:30
Sugestia: w celu oceny wpływu zastosowanego „HDR-u” mógłbyś dołączyć „bazowe” zdjęcia
11 listopada 2009 o 21:02
Tak brzydko popsułeś zdjęcia…
11 listopada 2009 o 22:47
@slts
HDR można robić tak, że mało widać, że coś było manipulowane, albo trochę przekręcić parametry i w pseudo-rendery pójść. Jak pisałem, skoro i tak psuję foty, to niech będzie to przynajmniej widać na rzut oka
12 listopada 2009 o 16:12
Niby masz rację, ale jakoś nie przepadam za HDRami (może poza jednym eksperymentem który HDRem włąsciwie nie jest). Pozatym na zdjęciaż ciut za dużo szumu którego pewnie bez HDRa widać by nie było. Całość wygląda jakby była jechana nie wiem…. papierem sciernym?
16 listopada 2009 o 20:33
To może skrobniesz parę słów jak tego używać i z czym to się je?
Bede dźwięczny
23 marca 2010 o 17:34
HDRami bawiłem się z czystej ciekawości może dwa razy. z dwóch powodów. pierwszy – że HDRy pasują najczęściej do pejzaży lub architektury – czyli mniej więcej tu, gdzie to wykorzystałeś. zajmuję się ogólnie fotografią pozowaną i tu HDRowanie zupełnie odpada. wyjątek – metoda A.Dragana – jeśli wygląda sensownie to wyłącznie przy fotografiach starszych, zrytych zmarszczkami twarzy. drugi – że o ile zdążyłem zauważyć środowisko HDRowców jest mocno podzielone na dwa obozy – jeden mówi, że trzeba działać, jak na powyższych zdjęciach (zdjęcie zamienia się w nierealistyczny, udramatyzowany rysunek), drugi obóz uważa, iż wręcz przeciwnie – dobrze zrobiony HDR nie wygląda na HDR. Ja nie umiem rozstrzygnąć tego dylematu, więc nie wtykam swoich paluchów między drzwi