przystajnik

Xubuntu 15.10 bez GIMPa i Abiworda

Przyszłe wydanie Xubuntu 15.10 będzie dostarczane bez domyślnie zainstalowanego edytora graficznego GIMP, edytora tekstu AbiWord oraz arkusza kalkulacyjnego Gnumeric. Zluzowane przez te programy miejsce na nośniku instalacyjnym (obrazie iso) zajmie część pakietu LibreOffice. To pokłosie głosowania, jakie się odbyło nad domyślnym zestawem programów z jakmi ma być dostarczane użytkownikom Xubuntu 15.10.

GIMP 2.9.1 - GEGL

GIMP 2.9.1 – GEGL

O ile można zrozumieć wymianę bieda-offica w postaci AbiWorda (co nie oznacza, że jest to zły edytor) oraz Gnumerica na uznany na świecie standard jaki wyznacza LibreOffice, o tyle w oświadczeniu zespołu głosującego nie ma żadnej wzmianki na temat tego, co zastąpi edytor graficzny. GIMP na jakim by obecnie etapie rozwoju by nie był trudno jest zastąpić coś równie kompleksowym i rozbudowanym w zakresie obróbki grafiki. Z drugiej strony, być może ta dziedzina rzadko wykorzystywana przez przeciętnego użytkownika. Oczywiście wymienione programy pozostają w repozytoriach i w razie potrzeby można je bez trudu zainstalować w każdej chwili.

Deweloperzy nie zamykają jednak drogi dla GIMPa w następnym wydaniu LTS – zaplanowany na wiosnę 2016 roku LTS 16.04 może na powróc mieć GIMPa w domyślnym obrazie instalacyjnym. Póki co, instalując pod koniec roku 15.10 nie bądźmy zdziwieni niektórymi brakami/zmianami w oprogramowaniu. 

Post navigation

  • ratus

    Podstawowe wydania dystrybucyjne powinny zawierać najprostsze, podstawowe narzędzia. Sądzę, że dopiero po wyczerpaniu możliwości dajmy na to, MTpaint, czy Lazpaint warto instalować Gimpa, tak samo jak Abiword wstarczy wszystkim, którzy nie potrzebuja ogromnych możliwości LibreOffice do napisania listu czy innego pisma. Teraz instaluje się „wszystkomające” kombajny, po czym wykorzystuje ułamki ich możliwości, przeklinając niezrozumiałe (dla nieprofesjonalisty) opcje konfiguracyjne i dziesiątki pozycji na paskach narzędziowych. A jak ktoś nie potrafi obsługiwać Synaptica – to znaczy, że jeszcze „nie dojrzał” do Linuksa.

  • sanchez

    „A jak ktoś nie potrafi obsługiwać Synaptica – to znaczy, że jeszcze „nie dojrzał” do Linuksa.” – jak dla mnie to raczej błędne podejście. Dlaczego traktujemy Linkusa jak produkt ekskluzywny? Dla 99,9% użytkowników system ma po prostu działać. I to właśnie bez grzebania się w pakietach i w sposób kompatybilny z wytworami Microsoftu 😉

  • ratus

    Windows daje to, co daje i działa, tak jak działa. Nawet tzw. „power-user” niewiele w tym może zmienić. Linuks pozwala na świadomy wybór wyglądu, zawartości i działania. Dla mnie Linuks jest ekskluzywny, a ceną za to jest konieczność posiadania pewnej wiedzy i niepełna (połowiczna?) kompatybilność z wytworami MS. Oczywiście, można się domagać, żeby dowolny system działał bezobsługowo, tak jak wielu kierowców uważa, że jedyna potrzebna im techniczna wiedza, to umiejscowienie korka do baku… 🙂

  • Inter

    Nie bądźmy mądrzejsi od użytkowników. Sami wybrali kombajna więc widocznie czują, że jest potrzebny. Osobiście myślę, że wybór LibreOffice to świetny pomysł bo wielu użytkowników oczekuje wysokiej kompatybilności z plikami .doc i .docx. W tym temacie Libre Office bije na głowę Abi Worda i już naprawdę nie jest istotne czy wykorzystamy 2 czy 10 procent możliwości programu. Liczy się to żeby nam się otworzył załącznik z maila od cioci, który jest n.p. w formacie .ppt 🙂 .

    Co do Synaptica to takim myśleniem daleko nie zajedziemy. Lepiej założyć, że jeśli użytkownik nie potrafi obsługiwać systemu to znaczy że system nie dojrzał do użytkownika. Inna sprawa, że synaptic nie w każdej dystrybucji jest domyślnie zainstalowany. Puryści by powiedzieli że jak nie potrafisz pracować w terminalu to nie dojrzałeś do linuksa 🙂

  • Marcin

    Do dyskusji powyżej – przecież to tylko system operacyjny. Ma być środowiskiem dla aplikacji, poruszania się po nich i po plikach. Więc z tym synapticem to nie tędy droga kolego! 🙂

Translate »