przystajnik

Weekend z dystrybucją: Fedora 21

W panteonie większych i mniejszych dystrybucji linuksowych prym wiodą bezsprzeczni liderzy, bez których nie mogłaby zaistnieć połowa pozostałych systemów. Pierwsza piątka czy dziesiątka mainstreamowych dystrybucji to nazwy znane niemal każdemu użytkownikowi Linuksa i niemal każdy z nas wśród nich poszukiwał rozwiązania na pulpit. Jednym z filarów Linuksa domowego nurtu jest niewątpliwie Fedora, która z błogosławieństwem udzielonym przez Red Hat funkcjonuje na rynku od niepamiętnych czasów.

Geneza

Początki Fedory (jeszcze wtedy pod nazwą Fedora Core) siegają 2003 roku, kiedy to po zaprzestaniu prac nad Red Hat Linux i skupieniu się władców w czerwonych kapeluszach na RHEL, projekt został oddany w ręce społeczności. W ramach dalszego rozwoju powstała fundacja Fedora Project i przy motywacji ze strony Red Hata, do dnia dzisiejszego wydawane są kolejne wersje – najnowsza to Fedora 21. Jednocześnie Fedora stała się przedpolem do testowania przeróżnych nowinek technicznych, wdrażanych następnie do stabilnych wydań komercyjnego RHEL. To pierwsza dystrybucja która wprowadziła zabezpieczenie SELinux czy też obsługę systemu plików ext4, a obecnie testową sesję graficzną obsługiwaną przez serwer Wayland.

Programy

fedora

Fedora 21 i menu programów

Jak przystało na dystrybucję z ambicjami bycia najnowocześniejszą i na bieżąco z nowościami, Fedora 21 nie ma się czego wstydzić w warstwie podstawowej, czyli kernela i usług oferowanych przez system. Nieco mniej wystrzałowo jest już jeżeli spojrzymy na mniej popularne oprogramowanie użytkowe dla zwykłego biurkowego użytkownika próbującego pracować przy pomocy Fedory.

  • Kernel: 3.17.4
  • Internet: przeglądarka Firefox 34, komunikator Empathy 3.12, czytnik poczty Evolution 3.12
  • Biuro: LibreOffice 4.3.4
  • Dźwięk i wideo: Filmy, Rhythmbox 3.1
  • Grafika: Shotwell 0.20.2, Eye of GNOME 3.14.3
  • Panel: GNOME 3.14
  • Menadżer okien: GNOME 3.14
  • Menadżer plików: Nautilus 3.14.2

Jak widać, wersja podstawowa napędzana środowiskiem GNOME 3.14 nie ma się czego powstydzić, programy do podstawowego funkcjonowania w internecie są w miarę na bieżąco. Będąc jednak np. fotografem pracującym na Fedorze i przeglądając dostępne wersje programów niezbędnych do obróbki zdjęć, nie będziemy do końca zadowoleni. Podstawowe repozytoria zawierają Darktable 1.4.2 (obecna wersja 1.6.0), Rawtherapee 4.1 (obecna wersja 4.2), Hugin 2013 (obecnie 2014), Luminance HDR 2.3.1 (obecnie 2.4.0), choć na bieżąco są digiKam 4.5 i GIMP 2.8.14. Jak widać, kluczową rolę w „świeżości” programu odgrywa jego popularność. A co do samego instalowania – jeżeli nie czujemy się na siłach korzystać z tekstowego polecenia yum, możemy się wspomóc estetycznym menadżerem pakietów, który podsunie nam opis programu, podglądowy zrzut ekranu oraz informacje o ew. aktualizacjach.

Wygląd i obsługa

fedora

Fedora 21 z GNOME 3.14

Wizualnie Fedora niemal w całości polega na kryteriach wypracowanych przez stylistów GNOME. Ekran wyboru systemu (menu GRUB) jest nijaki, tzn. po prostu tekst bez nawiązania do tego, co nas czeka na pulpicie. Oszczędny motyw podczas ładowania systemu i po chwili wskakujemy w niemal standardowy pulpit GNOME, z domyślnym motywem Adwaita. O wyjątkowości estetycznej decyduje jedynie dystrybucyjna tapeta z nałożonym logo Fedory. Smaczku dodają też stylowe animacje towarzyszące większości działań na pulpicie – ale to ponownie zasługa samego GNOME.

GNOME 3.xx to nazwa, na dźwięk której wielu konserwatywnych użytkowników wzdryga się z odrazą. Rewolucyjne w stosunku do GNOME 2.xx zmiany nie przyspożyły temu pulpitowi zwolenników, a i przez długi czas „tabletoizacja” obsługi systemu była nie do przełknięcia podczas codziennej pracy. Wraz z wydaniem 3.14 niektóre aspekty środowiska zmieniły się na lepsze lub bardziej intuicyjne, niemniej nadal trzeba się po prostu do nowej obsługi przyzwyczaić. Przede wszystkim tradycjonalistów będzie uwierała koncepcja zarządzania oknami, bez list okien do jakiej przywykliśmy przez dziesięciolecia. Demotywuje również nieco brak kategorii w menu.

Bez wątpienia pierwszym programem, jaki powinniśmy doinstalować jeżeli czujemy się skrępowani konwencją GNOME 3.xx jest gnome-tweak-tool. Za jego pomocą skorygujemy niektóre zachowania systemu. Drugim niezbędnikiem jest strona z rozszerzeniami dla GNOME 3.xx, skąd w prosty sposób jednym kliknięciem wmontujemy w system co to się nam wyda przydatne (np. lista okien na dolnym panelu, itp.). Innym użytecznym narzędziem jest Feddy, które to narzędzie po karkołomnej instalacji za pomocą terminala zautomatyzuje nam mnóstwo kwestii związanych z niewolnymi kodekami.

Poza powyższym niuansami, Fedora 21 to dystrybucja z kompletnym środowiskiem gotowym do użytkowania zaraz po zainstalowaniu. Dopiero nasze wymagania i przyzyczajenia zmuszą nas do ew. zmian ustawień, doinstalowywania dodatków, itp. Co ważne, to jedna z niewielu dystrybucji, dla których kontrowersyjne GNOME 3.14 stało się flagowym środowiskiem – co może mieć nawet większe znaczenie dla samego GNOME 3.xx, które w wyniku ostracyzmu społecznego straciło mocno na popularności.

Istotną kwestią dla łatwości użytkowania jest alternatywny dostęp do najświeższych wersji program, jak też zamkniętych sterowników. W Fedorze nie jest to takie oczywiste, należy posiłkować się poradnikami z wiki, jak również trzymać rękę na pulsie i sprawdzać jakich aktualizacji możemy się spodziewać dla naszego systemu.

Wydajność

Start systemu do pełnego pulpitu w około 20 sekund robi wrażenie. Zajęte przez 64bitowy system ~460MB na starcie już mniej, ale i tak mieści się to w granicach przyzwoitości. Wbrew uproszczonemu wydawać by się mogło charakterowi środowiska, ma ono swoje wymagania i lubi lepsze karty graficzne – choć na otwartych sterownika ATI/AMD ogólna nawigacja pomiędzy oknami, pulpitami, menu i innymi elementami przebiegała sprawnie i efektownie. To spora zasługa optymalizacji jakich doczekało się ostatnimi czasy samo GNOME 3.14. Generalnie, posiadając odpowiednie zasoby sprzętowe, ciężko się przyczepić do jakości i sprawności działania środowiska graficznego i samej dystrybucji.

Mowa końcowa

Fedora 21 z modnymi ikonami Numix Circle oraz motywem Zukitre

Fedora 21 z modnymi ikonami Numix Circle oraz motywem Zukitre

Fedora 21 to nowy rozdział w rozwoju Fedory. Od tego wydania począwszy, otrzymujemy trzy produkty – skierowane dla zwykłego użytkownika Workstation, dla serwerów wydanie Server oraz Cloud na potrzeby funkcjonowania w chmurze. Nie trudno zauważyć, że toczy się też walka o zapewnienie użytkownikom jak najbogatszej oferty oprogramowania w jak najszybszym czasie. Na dzień dziejszy jednak Fedora 21 odstaje od tego, co ma do zaoferowania choćby Ubuntu w swoim głównym repozytorium i w repozytoriach PPA. Niemniej, w zamian otrzymujemy wyjątkowo sprawne i funkcjonalne środowisko i dystrybucję która nie narzuca się zbytnio użytkownikowi swoimi pomysłami. Specyfika administracji Fedory z pewnością nie stanowi problemu dla jej wieloletnich użytkowników, lecz świeży narybek będzie musiał wytężyć nieco uwagi na wiki i innych stronach z poradami, by znaleźć sposób na funkcjonowanie z tą świetną dystrybucją. To z pewnością zawęża nieco grono odbiorców, bo nowi użytkownicy Linuksa skłonią się w stronę bardziej „samodziałających” rozwiązań.

Maszyna testowa:
CPU: Intel Core i7 Q 720 1.60GHz
GPU: Mobility Radeon HD 4670
Pamięć: 4GB
HDD: 500GB, 7200rpm, udma6
WiFi: Broadcom BCM43224 802.11a/b/g/n

Post navigation

  • Jarek Bugajski

    Jednym słowem bryndza?Też próbowałem Fedory.To że jest szybsza,podobnie jak Debian,to mit.Obecnie używam Kubuntu 14.04 i jest the best pod każdym wzgledem.Fajny jest też Ubuntu-Gnome ale z Gnome 3.14.Warto też wspomnieć o Mincie pod każdą postacią.Polecam dla wszystkich zaczynających przygodę z Linuksem i nie tylko.Manjaro tez by był ok,ale tak naprawdę nie wiem nawet jakiego rodzaju pakietów używa,podobnie Arch,RPM?Najnowszy SUSE tez mnie rozczarował.Na Laptopa Elementary.

  • Nie nazwałbym tego bryndzą. Fedora byłałby dla mnie idealna, gdybym swoje funkcjonowanie w internecie i działalność hobbystyczną opierał o cztery – pięć mainstreamowych programów. W przeciwnym wypadku czekałby mnie ból oczekiwania, aż ktoś zrobi paczki, albo robiłbym je sobie samodzielnie. W sumie – pod Ubuntu też niektóre rzeczy trzeba aktualizować i odświeżać z PPA. Jednak w zupełnie innej skali niż w Fedorze.

  • Jarek Bugajski

    Instalator Fedory jest zniechęcający,nie wiadomo jak instalować ją obok innego systemu?Odczuwalnie szybki jest Manjaro,w Fedorze nie czuję przyrostu szybkości.

  • Gościo

    Wiele paczek, niedostępnych w repo fedory, można znaleźć w BuildService na stronie opensuse.org. Pewnie dla wersji Fedory 21 jeszcze nie ma tego wiele ale za miesiąc większość już powinna być

  • Bo(o)t manager

    Cyt. „lecz świeży narybek będzie musiał wytężyć nieco uwagi na wiki”, zapomniałeś że często staremu narybkowi się nie chce już walczyć z wiatrakami. I dla tego siedzę na mincie. Komputer staje się dla mnie narzędziem użytkowym, a nie poligonem ćwiczebnym. Ma działać!

  • Jarek Bugajski

    I tu się podpisuję obiema rękami.Fedora ma słabe wsparcie co zniechęca.Linux żeby był konkurencyjny do Windowsa,to musi być przyjazny.Kiedyś przesiadłem się z Windowsa XP na Mandrivę bo XP był bardzo zawodny.Mandriwie też dużo brakowało do XP.Problemem były sterowniki,nie było Skype z opcją wideorozmów,o odpaleniu kamerki można było po marzyć.Mandriva wygrywała odpornością na wirusy.Potem był Ubuntu i testy róznych dystrybucji.Ubntu się tak rzwinął że zostałem przy nim.

  • MiloszI

    Nie mam czasu na grzebanie w OSie i walkę z wiatrakami. Na co dzień używam… Fedory 20 i 21 (na dwóch różnych lapkach) oraz Ubuntu z Unity. Powiem Wam, że zdecydowanie wolę Fedorę. Znaleźć i zainstalować można prawie wszystko bez większego wysiłku. To już nie są czasy, gdy człowiek musiał dwa tygodnie czytać, żeby coś zainstalować 😉

    Fedora z systemd jest sprawna i bardzo łatwa z zarządzaniu. W pracy zawodowej korzystam z CentOS i RedHat w wersjach 6 i 7 i pewnie dlatego Fedora jest dla mnie bardziej naturalnym wyborem niż Ubuntu.

    Aha – moja żona, która jest zwykłym użytkownikiem komputerów nie chce widzieć Unity ani Windows. Gnome Shell jest genialny. Zero rozpraszaczy, wygodna nawigacja między oknami i pulpitami, przy tym nie przeładowana efektami, a jednak miła dla oka.

Translate »