przystajnik

Kupić, nie kupić, porównać warto – NeatImage i NoiseNinja

Wbrew obiegowej opinii, dla Linuksa istnieją płatne aplikacje, czyli dostępne dla użytkownika na zasadzie wymianie waluty w zamian za możliwości. Nawet taka specjalistyczna dziedzina jak obróbka zdjęć doczekała się paru pozycji, które warto wziąć pod rozwagę budując swoją cyfrową ciemnię. Wybór nie jest może wybitny, szczególnie na tle oferty programów opensource, jednak są narzędzia którym warto przyjrzeć się z bliska. Jak zatem wyglądają płatne programy do usuwania szumu ze zdjęć? Znalazłem dwa takie (programy, nie zdjęcia) w samodzielnych wersjach dla Linuksa – mianowicie NeatImage oraz NoiseNinja. Nie są to programy wybitnie drogie, szczególnie biorąc pod uwagę, że zwykły amator raczej się nimi nie zainteresuje.

NoiseNinja występuje w wersjach cenowych od $30 do $80, w zależności, czy chcemy wersję z pluginem do Photoshopa, trybem interaktywnym, itp. Dostępne jest demo, które zapisuje obraz z nałożoną gustowną kratką. Najnowsza samodzielna wersja 2.2.0 programu pochodzi z 2009 roku, stąd też może niech archaiczny wygląd, który możemy lekko podrasować programem qtconfig-qt3 (paczka qt3-qtconfig). Do uruchomienia na platformie 64 bitowej konieczna jest paczka ia32-libs. Wielordzeniowe procesory są obsługiwane tylko w licencji Pro.

NoiseNinja 2.2.0

Twórcy programu skupili się obecnie na rozwoju wtyczek do Photoshopa i Lightrooma. Algorytmy usuwania szumu zastosowany w NoiseNinja jest również użyty w innym płatnym programie dla Linuksa, Bibble Pro (kompleksowe wywoływanie zdjęć RAW).

NeatImage z kolei w wersji 7.0 został wydany w maju 2011 roku. Na Linuksie potrafi wspomóc się układami graficznymi NVIDII (CUDA), bez problemu obsłuży wiele rdzeni (każda licencja), umożliwia też optymalizację wykorzystania CPU+GPU (prosty, ale skuteczny benchmark). Za program trzeba zapłacić, w zależności od wersji, od $40 do $70.

NeatImage 7.0

Obydwa programy posiadają jedną bardzo ważną funkcję – mianowicie profile. Po automatycznej detekcji charakterystyki szumu na zdjęciu, możemy zapisać ją do późniejszego wykorzystania. Programy potrafią same rozpoznać, który profil przy danym zdjęciu będzie najlepiej użyć (wg. modelu aparatu, ISO, danych EXIF). Również obie aplikacje odczytują zdjęcia .jpg oraz .tiff.

Wszystko zatem wygląda całkiem nieźle, lecz jak sprawdza się w działaniu i czy warte jest tych pieniędzy? Postanowiłem wziąć pod lupę dwa najpopularniejsze darmowe programy do wywoływania zdjęć (Rawtherapee i Darktable) i skonfrontować je z płatnymi aplikacjami. Rzecz jasna – nie ma możliwości stuprocentowego porównania, gdyż każdy program stosuje inne algorytmy, posiada inną siłę parametrów, itp. Przyjąłem zatem, że jakimś wyznacznikiem mogłoby być zachowanie się obrazu po przetworzeniu wg. tej samej wartości podstawowych parametrów, tj. odszumiania luminacji i chrominacji. Przyjąłem zatem wartości 50% dla luminacji, 70% dla chrominacji (poza NoiseNinja, gdzie parametry te są od -20 do 20 – ‚0’ i dlatego ‚0’ robi za 50%). Poniższy wycinek (o proporcjach 1:1) pochodzi z większej całości wykonanej z ISO 3200.

Bazowy wycinek, 1:1

Jest brzydko, są obszary zapaćkane różnokolorowymi pikselami, jest drobne ziarno, jednym słowem – jest co naprawiać. Co na to programy?

Bohaterowie testu w akcji, 1:1

Nie jest może to najwygodniejsza forma liczenia pikseli szumu na bazowym i wyjściowym zdjęciu, no ale jakieś wnioski można wyciągnąć. Programy na niemal tych samych ustawieniach (luminacja 50%, chrominacja 70%) pokazały, że (najlepiej kliknąć na zdjęciu, potem ponownie prawym przyciskiem i otworzyć w oddzielnej karcie dla pełnego wymiaru):

– Darktable najbardziej zmiękczył detale, zachował kolorystykę, dzięki czemu placki kolorów na czarnym tle też nie zginęły,
– Rawtherapee mocno usunął kolory, zachował jednak chyba najwięcej detali – jednak wespół z szumem mono,
– NeatImage zaprezentował ciekawy kompromis pomiędzy ilością szczegółów a pozbyciem się kolorowego szumu,
– NoiseNinja zgubił szczegóły w nieco mniejszym stopniu niż Darktable, ale też skuteczniej poradził sobie z kolorowymi plackami na czarnym tle.

To niczego nie przesądza. Z tego co widać, te parametry dla Rawtherapee są zdecydowanie za mocne (można uratować więcej koloru, lecz dalsze podciąganie luminacji degeneruje już szczegóły). Darktable wypadł porównywalnie do NeatImage, mógłby nieco lepiej odszumić kolor (ale nawet przy chrominacji 100% nie było widać efektu). NeatImage to całkiem sprytny program. Pozbył się kolorowego szumu, rozmywając co można było rozmyć, jednocześnie zachował szczegóły (napisy). NoiseNinja też nie wypadł źle, nieco mocniej potraktował rozmycie kolorów.

Jak widać, efekty można uzyskać jak nie takie same, to bardzo podobne. Należy pamiętać, że nikt normalny nie ogląda w ten sposób zdjęć – wycinek 1:1 na pełnym ekranie. Na wydruku różnice też mogą być minimalne. Wtedy jednak liczy się jakość zachowanych detali, by ogólnie nie wyszło mydlanie. Gdzie leży przewaga płatnych aplikacji? W obsłudze. NoiseNinja i NeatImage mają pełen komplet narzędzi mocno wspierających automatykę, której w Darktable i Rawtherapee próżno szukać. Oczywiście są to programy zupełnie innego kalibru. Jeżeli jednak ktoś zajmuje obróbką zdjęć nieco ponad standard przeciętnego amatora, warto się zainteresować, w mojej opinii, NeatImage. Wygodny, szybki, z intuicyjnym interfejsem – może się podobać. Przy tym wszystkim uzyskuje wyważone rezultaty.
 

Post navigation

  • używam neatimage od wielu lat, jeszcze w wersji win, zaiste dobry, polecam

  • bob_er

    Aplikacji komercyjnych pod linuxa jest całkiem sporo. Są nawet takie, które mają taki sobie odpowiednik windowsowy. Więc nie ma co dramatyzować.
     

Translate »