przystajnik

GRUB2 i poszukiwacze zaginionych systemów

GRUB2 pojawił się na moim komputerze z czystej ciekawości i chęci ‚upiększenia’ ekranu z wyborem systemu. Okazało się, że jego wczesne wersje były jednak obarczone sporymi ograniczeniami, a brak zacięcia (i czasu) w materii zgłębiania instrukcji i opisów nie pozwoliły mi w pełni wykorzystać graficznych możliwości tego bootloadera. Poza tym wyszedłem z założenia, że do wersji stabilnej to i tak jeszcze niejedno zmienią, więc po co sobie tym teraz głowę zaprzątać. Ponieważ lenistwo uniemożliwiło mi też powrót do wcześniejszej wersji GRUB’a, ‚dwójka’ została w sektorze startowym mojego dysku. I nie zwracałem na nią specjalnej uwagi.

Tak było do czasu, gdy w napadzie chęci poszerzania horyzontów postanowiłem przetestować różne dystrybucje i wykorzystać zalegające odłogiem 6GB przestrzeni na jednej z partycji. Dystrybucja się zainstalowała, ‚coś tam’ poklikałem i mój GRUB2 w MBR’rze został zastąpiony wcześniejszą wersją. Nie wynikł z tego żaden dramat, bo w elegancki sposób miałem możliwość wyboru wszystkich dwóch systemów na moich dyskach.

Aż któregoś dnia, podczas zwyczajowego ‚poranka z apt-get’, uaktualnił się GRUB2 i z powrotem umiejscowił się w sektorze startowym dysku. I wtedy się zaczęło, bo partycja z drugą dystrybucją nie została uwzględniona przy tworzeniu menu GRUB2 i tyle widziałem system tam umieszczony. Oczywiście nie tak od razu wyszło ze mnie płaczliwe wapniactwo, bo to, czego wcześniej nie próbowałem, spróbowałem zrobić teraz – i z palca rozpocząłem konfigurowanie GRUB2. Moje konfabulacje w złożonych i ambitnie rozsypanych po systemie plikach konfiguracyjnych GRUBa2, tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że programiści nie powinni niczego projektować. Z rozrzewieniem wracałem myślami do prostego pliku konfiguracyjnego wcześniejszego GRUBa. Ale trudno, mamy czas postępu i to niehonorowo pozostawać w ogonie. Koniec końców, dodałem odpowiednie wpisy do grub.cfg, wykonałem polecenie update-grub i z uczuciem, że postęp kopie mnie w siedzenie, napawałem się działaniem automatyki która zastąpiła mój kunsztownie uknuty grub.cfg. Jak można się domyślić, w automatycznie utworzonym pliku konfiguracyjnym nie było nawet wspomnienia, że na innej partycji mam inny system. Poczułem się, jakbym drugi raz musiał koło wymyślać i poczytałem nieco.

Winę za ten stan rzeczy ponosił program os-prober, a w zasadzie jego brak (dlaczego go nie było – nie wiem). Zainstalowałem go, uruchomiłem (z prawami roota), uruchomiłem ponownie update-grub (użytkownicy Ubuntu pamiętają o ‚sudo’)…
apt-get install os-prober
os-prober
update-grub

… sprawdziłem grub.cfg i w końcu znalazłem tam to, czego oczekiwałem Z powrotem mogę się cieszyć dwoma systemami do wyboru. Dlatego, jeśli macie problem z dołączeniem do menu GRUB2 systemu z innej partycji – pamiętajcie o os-prober – szczególnie, jeśli wasz system to poszatkowany aktualizacjami Debian Sid, w toku których może czasem coś się zawieruszyć.
 

Post navigation

  • Dorzucę swoje 3 grosze.

    Otóż jakiś czas temu w Debianie w linii testing grub2 pojawił się jako domyślny – no prawie domyślny po podczas instalacji systemu można było wybrać starego albo nowego. Jako, że nie wszystkie nowości mi się podobają i nie pędzę za numerkami to pozostałem przy „starociu”. Jakież było moje zdziwienie gdy dwa dni później przy klasycznym safe-upgrade dostałem gruba2. Stwierdziłem, że trudno – tak być musi. O dziwo doinstalował mi os-prober i wykrył winzgroze i Gentoo. Jednak nie przypadł mi do gustu. Dlaczego? A no po primo wspomniane rozwalenie plików konfiguracyjnych po całym systemie. Secundo za chiny ludowe nie mogłem go zmusić do zmiany rozdzielczości konsoli TTY. Nie pomagało ani vga=791 ani zabawy z gdxmode i inne sztuczki znalezione gdzieś w manach i tutorialach. Poza tym grub drugi/os-prober nie miał najmiejszej chęci na znalezienie i dodanie do menu systemów z rodziny BSD. Na (nie)szczęście dopadłem nowy sprzęt i zainstalowałem sobie Debiana testin – oczywiście z pierwszym grubem na pokładzie. Pierwsza rzecz jaką zrobiłem po wymaganym reboocie było
    aptitude hold grub
    i tym oto sposobem mam cały czas starego poczciwego, banalnego w konfiguracji gruba. To tak jakby ktoś miał problemy z konfiguracją tego wynalazku i wolał pozostać na starych śmieciach.

  • mq

    @winnetou
    Zgadzam się, że mnogość plików konfiguracyjnych nowego GRUBa jest przytłaczająca – ich składnia również. Co do rozdzielczości konsoli TTY, to poproszę jeden egzemplarz chin:
    http://swiss.ubuntuforums.org/showthread.php?p=8022740

Translate »