przystajnik

Dobrobyt ogłupia

Zżymałem się ostatnio na sprawność mojego laptopa, a jak zwykle poszło o błahostki – włączyłem sobie przeróżne miodne dla oka dodatki w systemie. Ot z próżności – zapragnąłem mieć przeźroczyste dekoracje okien (banał), z rozmytą prześwitującą spod spodu treścią (Emerald) i innymi usprawnieniami niewiele wnoszącymi do systemu, lecz poprawiającymi egoistyczne samopoczucie podczas poruszania się między aplikacjami.

Jak już to wszystko pokonfigurowałem (bez dotykania konsoli!), okazało się, że laptop/system stracił na responsywności. Tego było trochę za wiele, bo w końcu CoreDuo2 1.67GHz, 1GB RAMu oraz Nvidia jakaś tam ze swoją pamięcią to chyba powinno działać sprawnie, do kroścet.

I wtedy rzucił mi się w oko szczegół, który przyjąłem za fakt oczywisty i stały – na panelu figuruje sobie aplet informujący o aktualnej częstotliwości procesora. I w zależności od obciążenia, częstotliwość się zmienia – znacie to? Znacie. No to posłuchajcie. O skalowanie częstotliwości pracy procesora w Linuksie pokruszono niejedną kopie (kopia od kawałka zaostrzonego drąga) i długo była to funkcjonalność wyczekiwana i upragniona przez wielu. Jak się już pojawiła, okazało się co opisałem powyżej. Skalowanie procesora obniża sprawność działania systemu. ‚No, ale odkrycie’ machną ręką bardziej zorientowani. I zgodzę się z nimi. Ale gdzie tkwi trick w całości tego wywodu? Otóż, jeżeli laptop jest zasilany z kabelka, a nie z baterii, na cóż mi oszczędzanie mocy procesora. Zapłacę te parę gorszy miesięcznie więcej, ale nich mi komputer działa jak na XXI wiek przystało. Szybki wygląd w preferencje zasilania, jak też apletu regulującego częstotliwość procesora ujawnia przykrą prawdę. Nigdzie tam nie znajdziemy oddzielnego profilu dla przypadku zasilania stałego i zasilania z baterii. I co, tyle lat rozwoju i wszystko na marne?

Po poszukiwaniach jakiegoś GUI, musiałem się przeprosić z konsolą i zainstalować pakiet cpufreqd (sudo apt-get install cpufreqd). Program to demonik sprawnie wykrywający, która elektrownia śle nam prąd. W przypadku przejścia na baterię, uruchomi odpowiedni profil modyfikujący politykę sterownia procesorem, jak i jego częstotliwość. Wszystko znajdziemy w /etc/cpufreqd.conf. W moim przypadku, profile zapisane w tym pliku konfiguracyjnym pokrywały się z moimi oczekiwaniami, jedne co zmieniłem, to dla reguły o nazwie ‚name=AC Off – High Power’ politykę z ‚policy=Performance Low’ na ‚policy=Powersave High’.

Jest o wiele lepiej, laptop co prawda sprawniej ogrzewa mi kolana (co w zimowe wieczory docenię), ale okazało się, że mam szybki system i szybkiego laptopa. W ten sposób uniknąłem sideł marketingu. Byle do wiosny, jak się ociepli zmienię reguły…
 

Post navigation

  • Mam cpufreq na 2 komputerach (w tym laptop Toshiba A300-14T) i u siebie nie zaobserwowałem tego problemu….

    Pozdrawiam

  • @Tomahawk

    To prawda, na stacjonarnym komputerze tego problemu aż tak dotkliwie nie odczuwam. Jednak na laptopie było to denerwujące. Dlatego zdecydowałem się wyłączać (cpufreqd) skalowanie podczas pracy na kablu zasilającym.

Translate »