przystajnik

Wielkie sprzątanie świata

Znajomi mówią mi, że mam dekiel na bakier z ogólnie pojmowanym i promowanym stylem ‚odpoczywaj tak, żeby inni myśleli, że się zaharowujesz’. Od paru dni sprzątam świat. Ot, wpadła mi jakiś czas temu ta myśl na głowę i uporczywie podskakiwała w rytmie pytania – zagadki ‚Dlaczego nie, dlaczego nie, dlaczego nie’… Z dzikim zapałem w oczach rozejrzałem się po tym swoim świecie i stwierdziłem – to się może udać!

A sprawa jest prostsza i definitywnie nie potrzebują lekarstw. Prostsza, jeżeli zawęzi się ten świat do paru komputerów, które z powodów różnakich rozpoczęły życie swoim trybem, niekoniecznie zgodnym z wolą właściciela. Dwa z nich, to w zasadzie podrzutki – ‚Panie majster, bo trochę ktoś czegoś powyjmował z tych komputerów i nie chodzą’. Aby nasza rodzima medycyna nie upadła, spojrzałem na nie łaskawym okiem i… Oj rety, Breezy Badger – kiedy to było. Od tamtej pamiętnej instalacji, ten system sobie po prostu działał i tyle go na oczy widziałem. Przestał, gdy ktoś wyjął z niego kartę graficzną i pamięć. No nic, dorzuciłem co trzeba do pieca i poszła symultaniczna instalacja Hardy Herona (komputery Duron 1GHz, 512MB, Sempron 1.8GHz(?), 512MB).

Mało tego. Czterech kolejnych pacjentów, to komputery kompletnie i notorycznie przebywające w publicznych łapach luzerów, którzy większość czasu spędzają szukając przepisów na befsztyk po litewsku, na stronach z niegrzecznymi kuchareczkami. Oczywiście, system marki Windows na tych komputer był reinstalowany co dwa, trzy miesiące – w zasadzie, nie interesowało mnie, kto i jak często to robi, ja się tego nie ruszałem. Poziom zdegustowania wzrósł mi po ostatnich przebojach, gdy te mające działać komputery, praktycznie co dwa, trzy dni były na chorobowym. Wpadłem zatem między nie z fanatyzmem w oczach i płytką Hardy Herona w drugiej. Wesoło pogwizdując przegoniłem wraże towarzystwo z dysków i za parę chwil (uwielbiam polecenie ‚dd’) miałem na tych sprzętach wiadomą dystrybucję (komputery to trzy maszyny Sempron 2GHz, 1GB oraz jeden Duron 700MHz, 512MB).

Jak widać, świat się da ogarnąć. Czy miałem problemy? Jedyny problem to konfiguracja późniejszego udostępniania zasobów, ale odkryłem nautilus-share oraz usershare w Sambie i już było fajniej (o tym później). System na tych maszynkach ‚postawił się sam’, najdłużej zeszło mi z wyborem tapet i tematów GTK2. Oczywiście, te komputery korzystają też z peryferiów typu drukarki HP1020, HP1010, OKI B4250 i jakaś igłówka.

I wiecie co? Dalej będę instalował Ubuntu, na jutro zostawiłem sobie kolejne dwie maszynki.
 

Post navigation

  • Mariuchi

    Mam takie pytanko, jeśli można. Znajomi pytali a ja nie potrafię odpowiedzieć.
    Czy urządzenie wielofunkcyjne udostępnione w sieci za pomocą Linuksa będzie miało na komputerach z „innym” OS tylko taką funkcjonalność jaką umożliwia ich linuksowy sterownik, czy pełną? Innymi słowy, czy Windows jako klient z zainstalowanymi win-sterownikami będzie mógł drukować/skanować na urządzeniu podpiętym do linuksowego serwera?
    Dzięki za wszelkie wyjaśnienia.

Translate »