przystajnik

Chodź, pokoloruj mój świat

Pojawiła się nowa wersja programu LightZone, o numerku 2.1.
Program jest o tyle ciekawy, że może być pomocny osobom które wywołują/obrabiają pod Linuksem zdjęcia ze swoich aparatów fotograficznych. Program rozpoznaje chyba wszystkie popularne formaty RAW i na pewno spodoba się osobom, dla których GIMP nie do przebrnięcia ( czy to ze względów ideologicznych, czy wychowania serwowanego przez PS ).

LightZone jest co prawda popełniony w Javie. Ma co prawda wymagania, lubi RAM ( tak na oko 256 MB mu wystarcza do jako takiej pracy ), lubi moc procesorka … W zasadzie, niczym pod tym względem nie różni się od obecnie popularnych programów, takie czasy.
Ale opcje programu i bezbolesna obsługa kolorystyczna zdjęcia rekompensują te ‚wady’. Co zatem możemy w tym programie zrobić ?
Ano dość sporo – pracujemy na konkretnych obszarach kolorystycznych, rozjaśniamy, ściemniamy, nakładamy efekty ( warstwy ), klonujemy, usuwamy szum, wyostrzamy, poprawiamy nasycenie, jasność, kontrast, itp. A efekt możemy zapisać w .tiff lub .jpg.

Program ściągam, rozpakowujemy, przechodzimy do katalogu i uruchamiamy. Żadnych karkołomnych czynności ( paczka ma metkę ‚Java included’ ).

Generalnie – polecam.
 

Post navigation

  • madman

    Hm… sciagnalem i wyprobowalem. Na mojej maszynie dziala to nieco slamazarnie (Celeron Mobile 1.4, 512MB pamieci), ale da sie uzywac. Inna kwestia to interfejs programu. Jakos nie rozumiem jego idei 🙂

    Do edycji zdjec uzywam zwykle gwenview, digikam i gimp’a, ale jak jest okazja, chcialem wyprobowac inne oprogramowanie 🙂

  • Jeśli chodzi o Javę to ja preferuję tylko gry na komórkę 😉

    Jak standardem będzie Core Hexio 10 GHz i 16GB RAM – wtedy Java będzie spox 🙂

  • madman

    @dely: Widze ze masz jakies uprzedzenia, jezeli chodzi o Jave. Programy pisane w Javie wcale nie dzialaja wolniej, nie wymagaja tez wiecej zasobow. Po prostu uruchamiaja sie dluzej, bo trzeba zaladowac do pamieci JVM.

    Dla porownania: Wyprobuj Eclipse. A potem, na tej samej maszynie uruchom Microsoft Visual Studio. I co? Ano to, ze Eclipse okaze sie byc nagle demonem szybkosci — mimo, ze pisany w Javie

Translate »