przystajnik

Co za dużo Wine, to radości więcej …

W temacie nie-emulatora Wine dzieje się ostatnio sporo.
Co prawda, nadal nie mogę sobie na nim uruchomić mojego ulubionego Combat Mission, więc to ‚dzianie’ mam okrężno kołowym ruchem obok siebie. Ale nie do podważenia są fakty, iż twórcom Wine udaje się coraz szybciej zmieniać numerki kolejnych wydań, osiągneli nawet ostatnio liczbę porządkową nr. 0.9.7, jeżeli dobrze liczę.

A skąd tyle ruchu. No choćby stąd, że ludzie się jednoczą. A wiadomo, trzech takich jak nas dwóch to ani jednego.
Z takich połączonych sił społeczność powołano do życia uzupełnienie dla orginalnej dokumentacji Wine – wine-wiki.org.

Twórcą miłego drgnięcia serc wielu zapalonych linuksiarzy jest też zapewne autor tego artykułu. Opiewa on trud wytwórni Disney’a, którzy nie mogąc doczekać się ze strony firmy Adobe kroku w kierunku przeportowania swoich produktów pod Linuksa ( chodzi o Photoshopa ), w trudzie i znoju rozpoczęli wdrażanie, finansowanie i głoszenie projektu umożliwiającego taki mariaż ( Linuks + Wine + Photoshop ).
Wyliczyli sobie, że taniej im wyjdzie finansować taki projekt, niż wyposażyć swoje studia w system wiadomego pochodzenia.
Chwali się im to.

Post navigation

Translate »